Artykuły i relacje z podróży Globtroterów

Kair Siwa i Piramidy cz 10 > EGIPT


dariusznow dariusznow Dodaj do: wykop.pl
relacje z podróży

Zdjęcie EGIPT /  Egipt / Kair / Kair Siwa Gizaostatni dzień w oazie Siwa i ponoć największa atrakcja turystyczna czyli safari na pustyni. Dosyć ciekawy powrót do Kairu i odkrywanie nowych sposobów przemieszczania się.

SAFARI NA PUSTYNI I POWRÓT DO KAIRU



Startowaliśmy spod kafejki, gdzie młodzi często przesiadują.

Nie czekaliśmy długo i punktualnie podstawił się jeep. Jeden z młodych wpakował się na pierwsze siedzenie. Myślałem sobie, że będą chcieli siedzieć razem z tyłu, tak jak to było z Chińczykami na białej pustyni. Ale OK.

Podjechaliśmy na stację kontrolną. Kierowca spuścił powietrze z kół, policjant sprawdził nasz skład i pojechaliśmy w pustynię. Kierowca, starszy beduin, ale nogę miał dosyć ciężką. Zresztą dla niego to chleb powszedni. Pierwsze wjazdy i zjazdy na wydmy rzeczywiście robiły wrażenie Chociaż dla mnie nie było to powalające przeżycie, ale z lekka ekscytujące. Po takiej ilości sypkiego piasku nie miałem okazji jeszcze być wożony. Chłopcy oczywiście byli bardzo podekscytowani tą jazdą szczególnie Ahmed, który sam się przyznał, że jest bardzo zakręcony.


I zachowywał się rzeczywiście jak człowiek z ADHD. Oczywiście na pierwszym miejscu był iPhony i filmowanie jazdy po pustyni. W niektórych przypadkach rzeczywiście sytuacja wydawała się dosyć ekstremalna, ale patrząc na kierowcę jego spokój w prowadzeniu auta nic nam raczej nie groziło. Chyba, że jakaś nieprzewidziana sytuacja. Osobiście spodziewałem się troszeczkę bardziej ekstremalnej jazdy. Troszeczkę już w życiu widziałem, trochę próbowałem rzeczy z pogranicza extermum, przynajmniej dla moich możliwości, więc być może to z tego powodu.


Po tych pustynnych szaleństwach zatrzymaliśmy się przy jednej ze stromych, wydm gdzie chłopcy sobie pobiegali po piasku. Jak małe dzieci, ale coś w tym jest. Piasek słońce, okalająca pustynia wywołuje w ludziach jakiś pierwotne instynkty. Krzyczeli, skakali turlali się, popychali. W sumie bardzo sympatycznie. Zrobiłem im trochę zdjęcia jakieś filmiki i pojechaliśmy dalej,
nad jedno ze źródeł czyli taką mini oazę. Trochę zieleni, trzciny i w środku jezioro z krystalicznie czystą wodą.


Zauważyliśmy ludzi którzy się kapali, więc zbyt długo się nie zastanawialiśmy. We trzech zżywaliśmy kąpieli w środku pustyni. Jedynie Ahmed był nie w sosie, ponieważ zauważyłem, że ze względu na swoją wrodzoną ambicje bardzo nie lubi sytuacji związanych z wodą. Przy źródle Kleopatry przyznał się, że ma lęk przed wodą. Być może koledzy się z niego podśmiewali, gdyż nawet zdjęć chciał robić jak byliśmy w wodzie później.

Nie byliśmy jedyną grupą w tym miejscu. Posiedziałem trochę z kierowcą i pozostałymi ludźmi w świetnym międzynarodowym towarzystwie. Była też też ta Tajwanka, którą spotkaliśmy o wschodzie słońca. Teraz już przygotowana do pozowania do zdjęć. Mieli w grupie miejscowego fotografa, który robił im mnóstwo zdjęć.
Kolejnym punktem, po kilku kilometrach jazdy, była druga Oaza z ciepłą wodą. Tu podobnie jak w Siwa wybudowany był basenik i woda termalna.


W oazie jest ok 200 źródeł z bardzo czystą wodą. Wiadomo brak ludzi, brak przemysłu więc woda naturalnie czysta. Będąc tu człowiek nie doceniał tego, co widzi i gdzie jest. Dopiero po czasie, wracając do naszego industrialnego świata, zaczyna się tęsnić za esencją natury i normalnego życia.

Mieliśmy tu trochę dłuższy postój. Udało mi się zaobserwować dosyć ciekawą scenkę.
W czasie odjazdu części samochodów jeden z nich nie mógł odpalić.
Turyści już siedzieli w autach, ale żadne z nich nie odjechało, gdyż wszyscy kierowcy zebrali się przy uszkodzonym aucie.

Ci kierowcy zawsze mają swoje sposoby, aby auto doprowadzić do względnej sprawności. Na dodatek są zaopatrzeni w podstawowe narzędzia i części. Najbardziej podobało mi się, że nikt nie opuścił będącego w potrzebie. Trwało to z pół godziny o skończyło się holowaniem feralnego auta. Czy odpalili nie wiem. Turystów też zapewne zapakowali w holowanego jeepa….
Nasz kierowca oczywiście też uczestniczył w tym pospolitym ruszeniu. To jest właśnie mentalność tych ludzi. Zapewne wynika to z ich religii, która nakazuje traktowanie innych jak braci w wierze i szacunku do niego.

Rozjechaliśmy się każdy w swoją stronę. My stanęliśmy pod dosyć stromą wydmą. Kierowca wyciągnął deski snowboardowe, a raczej w tych warunkach do deski sandboardowe.


Mieliśmy próbować zjeżdżać na nich z wydmy. Samo zjeżdżalnie jeszcze może być, jakoś się dawało opanować, ale wchodzenie na wydmy na górę żeby zjechać było bardzo wyczerpujące Po kilku próbach dałem sobie na luz. Później wpadłem na pomysł aby zrobić małą sesję zdjęciową z deskami snowboardową. Po prostu udawaliśmy, że się zjeżdżmy z wydmy. Trochę to kiczowate, ale zabawy było co niemiara.


W międzyczasie kierowca rozpalił malutkie ognisko i zagotował beduińską herbatę. Takiej jeszcze nie piłem... Niesamowicie słodka, normalnie ulepek i czarna jak smoła. Aby ją wypić trzeba było mieć mineralkę pod ręką. Mineralna oczywiście pod nazwą Siwa.


Słońce zaczęło zachodzić, ale niestety było za chmurami więc ta atrakcja nas praktycznie ominęła.


Pobawiłem się tymi zdjęciami, ale bez szału. Był ostatni punkt naszego safari.
Nawet nie patrzyłem na zegarek Ile czasu minęło. W sumie nie to jest najistotniejsze ile czasu tylko jak go się spędziło. Generalnie imprezka typowa dla jednodniowych turystów, którzy chcą wrócić do domu i powiedzieć byłem na pustyni, byłem na safari. To, co przeżyłem na białej pustyni o wiele bardziej mi się podobało.


https://www.globtroter.pl/artykuly/4105,egipt,3500,km,po,egipcie,cz,10.html
I warto iść raczej w tym kierunku żeby spędzić dużo więcej czasu na tej pustyni, bo rzeczywiście jest to miejsce bardzo urokliwe. Być może spędzenie nocy na tym bezmiarze piasku nie jest takie komfortowe, ale z pewnością bardzo ciekawe. Rozgwieżdżonego nieba niestety nie obejrzeliśmy. Trzeba by było czekać do północy.
Jeśli chodzi o awarie, to naszego auta też nie ominął pech. Przejeżdżając przez jedną z stromych wydmy kierowca urwał rurę wydechową. Hałas był dosyć spory ale do zniesienia. Nasz przewodnik zatrzymał się na szczycie wzniesienia, pooglądał auto od spodu i stwierdził, ze możemy jechać dalej.
Nazwaliśmy nasza auto Harley i byliśmy słyszalni z dosyć dużej odległości. Dodatkowa nieplanowana atrakcja. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło. Nie było to wielkim zagrożeniem bo całe safari odbywa się w niewielkiej odległości od oazy.



Po powrocie oczywiście podstawowa sprawa to zrzucanie z siebie wszystkich ciuchów i kąpiel Miałem sporą rozterkę z za planowaniem powrotu, ale okazało się że Ahmed jedzie o 22:30 autobusem
Obawiałem się, że wcześnie rano w Marsa Matruh nie będzie autobusu do Kairu.

Ahmed podpowiedział mi świetny pomysł, że jak będę w nocy Marsa Matruch mogę do Kairu po jechać busem. Jeżdżą one przez całą noc. Bardzo mi się spodobał ten pomysł, bo szczerze mówiąc szkoda mi było kolejnego dnia w podróży, wolałbym ten czas wykorzystać na pobyt w Kairze. Tym bardziej że dziś już czekali na mnie znajomi w Giza.
Plan z nocnych podróżą okazał się strzałem w dziesiątkę ale kilka słów na temat samej jazdy.


Troszeczkę mit egipskich autobusów upadł, ponieważ to w czym jechaliśmy może nie było starym sprzętem, ale cholernie zaniedbanym. No i ludzie, których było bardzo dużo w autobusie, około 70% wypełnienia, też nie stwarzali najlepszej atmosfery efektami zapachowymi... Na szczęście było trochę wolnych miejsc i mogliśmy sobie usiąść w miarę komfortowo czyli pojedynczo. Ponieważ było już późno większość czasu minęło na bardziej lub mniej skutecznym przysypianiu.

W nocy Marsa Matruch miałem dużo szczęścia. Przeszliśmy na stację busów która była dosłownie 50 m od dworca. Akurat brakowało im pasażera aby pojechać do celu czyli do Kairu. Cały busik 15 osobowy był wypełniony. Jechało 14 osób. Na szczęście że do dyspozycji w ostatnim rzędzie mieliśmy jedno swobodniejsze siedzenie. Mogłem dzięki temu nie trzymać plecaka na kolanach. Inaczej taka podróż byłaby koszmarem.

I tak nie należała do zbyt komfortowych, ale podróż przecież nie jest po to aby mieć doznania komfortu. Czasami trzeba troszeczkę się potrudzić aby doyjechać szybko do celu. Zastanawiam się jedynie co by było gdyby co druga albo każda z tych osób jechała z takim bagażem jak ja. Zapewne by załadowali bagaże na dach, pomimo że tnie był on przystosowany do przewozu bagażu. Trudno powiedzieć, może kiedyś uda mi się zobaczyć taką sytuację. Mimo niezbyt wygodnej pozycji nie było innego wyjścia tylko przysypianka.

Kierowca miał dosyć ciężka nogę, kontroli praktycznie żadnych więc nadspodziewanie szybko minęła mi ta podróż.
W międzyczasie zacząłem rozpytywać pasażerów i kierowcy jak się dostać do mojego Talaat Harb Square

Jak to zwykle tutaj, koncepcie były przeróżne. W końcu kierowca poradził mi żebym w pewnym momencie wysiadł gdzieś w okolicach Gizy i przesiadł się do innego busa, który jedzie na Ramzes Square. I to była bardzo dobra rada, z której skorzystałem. Z realizacją, jak to zawsze tutaj dla człowieka nie znającego terenu i obyczajów, było troszeczkę zamieszania. Z jednym plecakiem na plecach mogłem się troszeczkę poruszać, porozmawiać z różnymi ludźmi popytać Jak zwykle informacje czasami były sprzeczne, ale udało mi się wsiąść do busa który jechał do placu Ramzesa. Jest to Plac, z którego jeżdżą minibusy praktycznie we wszystkich kierunkach z centrum Kairu. Drugie takie centrum jest właśnie w Gizie, z którego jechałem swego czasu do Bahrija.

Ruch na Placu Ramzesa powalił mnie na kolana. Ale podobno w tym szaleństwie jest metoda. Chaos to kwintesencja porządku, brak zasad to jest jedyna zasada. Trochę mi to zawróciło w głowie prawdę mówiąc. Ale dzięki pomocy bardzo sympatycznego chłopca który po prostu wziął mnie za rękę przeprowadził przez ulicę, zawołał na niebieski autobus miejski.


Wskoczyłem do tego autobusu prawie że w czasie jazdy na jedny z pasów ruchu. Jechał on do placu Tahrir a na placu Tahrir to już jestem w domu Był w miarę pusty, ale za to korek pernamentny, więc jazda do tego placu zajęła sporo czasu, chociaż odległość była rzędu kilku kilometrów. Kolejny bonus i kolejny środek transportu, z którego udało mi się tu skorzystać. Koszt przejazdu 50 piastów czyli ok 10 gr.

Zdjęcia

EGIPT /  Egipt / Kair / Kair Siwa GizaEGIPT / Afryka / Siwa / siwa folderEGIPT / Afryka / Siwa / siwa folder2EGIPT / Afryka / Siwa / pustynia jeepEGIPT / Afryka / Siwa / pustyniaEGIPT / Afryka /  Siwa / siwa oaza jezioroEGIPT / Afryka / Kair / oaza1EGIPT / Afryka / Kair / siwa wydmyEGIPT / Afryka / Siwa / pustynia herbatkaEGIPT / Afryka / Kair / siwa herbata na pustyni1EGIPT / Afryka / Kair / siwa herbata na pustyniEGIPT / Kair / Al Bahrija / pustynia obozowisko1EGIPT / - / Kair / GO BUSEGIPT / Egipt / Kair / autobus miejskiEGIPT / Afryka / Siwa / siwa mapaEGIPT / Afryka / Siwa / siwa mapa2

Dodane komentarze

brak komentarzy

Przydatne adresy

Brak adresów do wyświetlenia.

Dział Artykuły

Dział Artykuły powstał w celu umożliwienia zarejestrowanym użytkownikom serwisu globtroter.pl publikowania swoich relacji z podróży i pomocy innym podróżnikom w planowaniu wyjazdów.

Uwaga:
za każde dodany artykuł otrzymujesz punkty - przeczytaj o tym.

Jak dodać artykuł?

  1. Zarejestruj się w naszym serwisie - TUTAJ
  2. Dodaj zdjęcia (10 punktów) - TUTAJ
  3. Dodaj artykuł (100 punktów) - TUTAJ
  4. Artykuły są moderowane przez administratora.

Strefa Globtrotera

Najaktywniejsi Użytkownicy

Nowi użytkownicy

Nowości

05-30
Z emigracji do Hiszpanii, czyli gdzie zamieszkać na emeryturze

Każdy pracujący człowiek, przynajmniej raz w roku potrzebuje dłuższego urlopu, by zregenerować siły, odpocząć psychicznie od codziennych zajęć i w miarę możliwości zrealizować marzenia. Może to być wycieczka do egzotycznego kraju, wyjazd do rodziny lub remont w domu. Tak czy inaczej, chodzi o to, by dzień urlopu nie przypominał dnia codziennego i przynosił zadowolenie. Z reguły urlop planuje się z wyprzedzeniem, śledząc oferty biur turystycznych, sprawdzając ceny biletów lub wolne terminy fachowców od remontów.

06-01
Urlop na Ukrainie, tak, nie?

Ile osób słysząc propozycje urlopowe dotyczące tego kraju tylko się uśmiechnie? Czy słusznie? Postaram się odpowiedzieć na to pytanie opisując relacje z mojego pobytu u naszych sąsiadów.

05-10
ROSJA - rozmowy trochę nietypowe...
05-06
Gruzja jest piękna! Na pewno?...
05-04
Wokół Wysp Brytyjskich - część pi...

Ostatnio Komentowane

X

Serwis Globtroter.pl zapisuje informacje w postaci ciasteczek (ang. cookies). Są one używane w celach reklamowych, statystycznych oraz funkcjonalnych - co pozwala dostosować serwis do potrzeb osób, które odwiedzają go wielokrotnie. Ciateczka mogą też stosować współpracujący z nami reklamodawcy. Czytaj więcej »

Akceptuję Politykę plików cookies

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2001 - 2018 Globtroter.pl