Artykuły i relacje z podróży Globtroterów

CHILE I BOLIWIA - SAMOTNIE I INTENSYWNIE > BOLIWIA, CHILE


wojt64 wojt64 Dodaj do: wykop.pl
relacje z podróży

Zdjęcie BOLIWIA / Salar de Uyuni / Wyspa Incahuasi / CHILE I BOLIWIA - SAMOTNIE I INTENSYWNIEDla mających w miarę dobrą kondycję. W 15 dni Chile - Santiago+Wyspa Wielkanocna+Valparaiso+Calama+San Pedro de Atacama+ Boliwia - Salar de Uyuni. Samolot+autobus+auto 4x4

Chile i Boliwia. Atrakcyjne poznawczo – samotnie, szybko i intensywnie.
Środa, 14 listopada 2018r. 11:30 przelot Warszawa – Rzym. Linie Alitalia, całkiem przyzwoity, nie
stary samolot. Godzina 13:30 i już lądowanie w Rzymie. Następny odcinek /Rzym – Madryt/
dopiero o 18:50. Głupi czas: za krótko żeby wyskoczyć do miasta i za długo żeby cępieć na
lotnisku. Cępię. Alitalia jest zbankrutowaną linią, ale z Warszawy przylot był przed rozkładowym
czasem. Dalszy etap latania z kolejnym bankrutem: hiszpańska IBERIA. Wylot z Rzymu 40 minut
po czasie, samolot całkiem nowy, pilot mówi, że do Madrytu dolecimy na czas. Madryt 2 godziny
przerwy i przesiadka do najdłuższego samolotu na świecie airbus A-340 wersja 600. Lot do
Santiago de Chile ma potrwać ponad 14 godzin. Na lotnisku w Madrycie kłopoty z internetem,
wymaga logowania i podania chyba wszystkich możliwych danych osobistych. Lot jak lot, długi
dużo turbulencji, ale samolot jakoś chyba w końcu wyląduje.

Zdjęcia: Wyspa Incahuasi, Salar de Uyuni, CHILE I BOLIWIA - SAMOTNIE I INTENSYWNIE, BOLIWIA
Wyspa Incahuasi, Salar de Uyuni, CHILE I BOLIWIA - SAMOTNIE I INTENSYWNIE, BOLIWIA




Czwartek 15 listopada.

9 rano, lotnisko w Santiago, gorąco i duszno. Naganiacze jak na wszystkich lotniskach świata.
Dziękuję za ich usługi ponieważ, transport do miasta jest znakomicie zorganizowany. Komfortowe i
tanie autobusy /Centropuerto i Turbus/ jeżdżą co 10 minut. Cena 1800 pesos one way lub 3200
pesos return. Miałem trochę obaw jak wygląda wynajęty apartament. Pod tym adresem na
maps.google street view z 2014 roku widać jakieś baraki, a w opisie na bookingu apartament ma
widok na miasto. Dojeżdżam i oczom nie wierzę.

Zdjęcia: Laguna Verde 4300m.n.p.m., Reserva Nacional de Fauna Andina Eduardo Avaroa, CHILE I BOLIWIA - SAMOTNIE I INTENSYWNIE, BOLIWIA
Laguna Verde 4300m.n.p.m., Reserva Nacional de Fauna Andina Eduardo Avaroa, CHILE I BOLIWIA - SAMOTNIE I INTENSYWNIE, BOLIWIA



W miejscu baraku z google street view stoi 32 piętrowy apartamentowiec. Lokalizacja znakomita.
Łatwy dojazd do centrum i na lotnisko. Ceny za komfortowy apartament niższe od cen przeciętnych
hoteli /50$/. W Santiago widać niesamowity rozmach inwestycyjny. Chile do zdecydowanie
najbogatsze państwo Ameryki Południowej, a Santiago to na pewno najlepiej zorganizowane i
wygodne do życia miasto w tej części świata. Żeby nie było tak słodko często występują tu
trzęsienia ziemi. Krótki rekonesans po centrum
i odpoczynek przed kolejnym lotem.

Zdjęcia: Sol de la Mañana Geyser ponad 5200m.n.p.m., Reserva Nacional de Fauna Andina Eduardo Avaroa, CHILE I BOLIWIA - SAMOTNIE I INTENSYWNIE, BOLIWIA
Sol de la Mañana Geyser ponad 5200m.n.p.m., Reserva Nacional de Fauna Andina Eduardo Avaroa, CHILE I BOLIWIA - SAMOTNIE I INTENSYWNIE, BOLIWIA




Piątek 16 listopada

9 rano - wylot z Santiago do Hanga Roa. Kolejna zmiana czasu minus 2 godziny. Korzyść jest taka,
że mam więcej czasu na obejrzenie wyspy. Przylot 12:30. Pełny dreamliner wersja 9.
Pierwsza niespodzianka próbuję zalogować się do sieci komórkowej. Telefon pokazuje 3
dostępne sieci i przy każdej w nawiasie po polsku napisane jest (zabroniona). Próby logowania
kończą się informacją, że wybrana sieć jest niedostępna, spróbuj później. Próbowałem, nic z tego.
Na szczęście maps google off line działał bez sieci komórkowej co rzadko się zdarza. Właścicielka
pensjonatu odbiera mnie z lotniska. Wypożyczam od niej samochód, który stoi na ulicy z
kluczykami w stacyjce. Ciekawe warunki wypożyczenia; nie ma ubezpieczenia, a za ewentualne
szkody płaci się z własnej kieszeni. Pensjonat na jakieś 20-30 osób, a jestem sam. Pani tam nie
mieszka czuję się trochę dziwnie, ale ważne, że jest czysto i w miarę szybki internet.
Cała wyspa ma 164km.kw. czyli tyle co przeciętna gmina w Polsce. Staram się dotrzeć we
wszystkie możliwe zakamarki. Główna droga jest asfaltowa, boczne szutrowe z mnóstwem dziur
takich na 30cm i głębszych. Na szczęście samochód 4x4 wytrzymuje. Nie udało mi się zobaczyć
wieczornego show tanecznego kari kari ze względu na odwołany w tym dniu występ. Mimo
deszczu zjeździłem wszystkie zaplanowane na ten dzień miejsca w Parku Narodowym Rapa Nui /co
ze względu na odległości nie było wielką sztuką/.

Zdjęcia: Laguna Colorada 4300m.n.p.m., Reserva Nacional de Fauna Andina Eduardo Avaroa, CHILE I BOLIWIA - SAMOTNIE I INTENSYWNIE, BOLIWIA
Laguna Colorada 4300m.n.p.m., Reserva Nacional de Fauna Andina Eduardo Avaroa, CHILE I BOLIWIA - SAMOTNIE I INTENSYWNIE, BOLIWIA




Sobota 17 listopada.

Pobudka 4:30 rano /Mój organizm jeszcze funkcjonuje na czasie naszym +6godz/. Jest jeszcze
ciemno więc nadrabiam zaległości facebookowo – messengerowe. Około 6-tej wyruszam na
obejrzenie wschodu słońca.
Powtórnie zaglądam do kilku miejsc obejrzanych wczoraj. Posągi stoją jak stały. O 9-tej jadę oglądać
krater wulkanu Orongo.

Zdjęcia: Centum Pustyni, Salar de Uyuni, CHILE I BOLIWIA - SAMOTNIE I INTENSYWNIE, BOLIWIA
Centum Pustyni, Salar de Uyuni, CHILE I BOLIWIA - SAMOTNIE I INTENSYWNIE, BOLIWIA



Rzeczywiście jest to najpiękniejsze krajobrazowo miejsce na wyspie. Rezerwat biosfery. Tylko w tym
kraterze zachowana jest flora wyspy w stanie nienaruszonym przez człowieka. Zewnętrzna ściana
krateru tworzy wysoki klif bezpośrednio nad oceanem.

Z tym klifem wiąże się ciekawa historia wyspy. Jeszcze do XIX wieku wyspą rządził wybierany raz
w roku król zwany Ptasznikiem. Po upływie kadencji Ptasznik wyznaczał potencjalnych kandydatów
na swoich następców. Ich zadaniem był zejść do Oceanu po stromym klifie, popłynąć wpław na
pobliską wysepkę Motu Nui znaleźć jajko mewy, i wrócić z tym jajkiem z powrotem na klif.
Zwycięzca zostawał królem /Ptasznikiem/ na następny rok. W drodze powrotnej kilka miradorów
/punktów widokowych/, parę zdjęć, np. Shrek i jestem z powrotem w pensjonacie.
Godzina 13 Pani właścicielka i odwozi mnie na lotnisko. Na Wyspie Wielkanocnej spędziłem
26 godzin. Przy intensywnym trybie można zobaczyć wszystkie atrakcje i również zaliczyć trochę
off roadu. Wiem, że zawsze znajdą się przeciwnicy takiej intensywnej formy turystyki, która nie
zakłada marginesu na nieprzewidziane zdarzenia losowe. Cóż, ja lubię ryzyko i póki co moje wypadki
losowe mieszczą się w statystyce. 5 i pół godziny lotu i już ok. 22 jestem w apartamencie.

Zdjęcia: Centum Pustyni, Salar de Uyuni, CHILE I BOLIWIA - SAMOTNIE I INTENSYWNIE, BOLIWIA
Centum Pustyni, Salar de Uyuni, CHILE I BOLIWIA - SAMOTNIE I INTENSYWNIE, BOLIWIA




Niedziela 18 listopada.

5 rano wyjazd na lotnisko i przelot do Calamy. Nieco ponad 2 godz. Z samolotu podziwiamy
Aconcague 6.961m.n.p.m. Najwyższy szczyt Ameryki Południowej. Po przylocie, busem jadę do San
Pedro de Atacama /2408m.n.p.m./ Bus 100 km pokonuje w godzinę i już o 11-tej jestem na miejscu.
Droga prosta i równa. Zero ruchu. Zarezerwowany apartament okazuje się zwykłym hostelem, a
manager twierdzi, że zdjęcia apartamentu na bookingu są zdjęciami mieszkania jego szefa.
Rzeczywiście zabawne, nie wiem tylko dlaczego goście dali temu obiektowi 9,5 pkt na 10.
Może faktycznie mieszkali w mieszkaniu rzeczonego szefa. Nie ma co się chandryczyć, jest czysty
pokój z łazienką i ciepłą wodą, w miarę szybki internet i bardzo uprzejmy manager. Wreszcie po kilku
pojedynczych noclegach mogę się rozpakować.

Potem wyruszam w miasto i tu następuje wielkie rozczarowanie. Takie słynne miasto, a nie ma w
nim żadnej atrakcji. W którąkolwiek stronę się nie pójdzie droga /jak na zdjęciu/ i tak prowadzi na
pustynię.

Zdjęcia: Centum Pustyni, Salar de Uyuni, CHILE I BOLIWIA - SAMOTNIE I INTENSYWNIE, BOLIWIA
Centum Pustyni, Salar de Uyuni, CHILE I BOLIWIA - SAMOTNIE I INTENSYWNIE, BOLIWIA



San Pedro jest jednym z najbrzydszych miasteczek jakie widziałem w życiu. Składa się z
przeciętnych lokali gastronomicznych, sklepów z tandetnymi pamiątkami oraz agencji oferujących
wycieczki na Atacamę i do Boliwii. Jedyną „atrakcją” jest temperatura w dzień do +50st.C. w słońcu
i 5% wilgotności powietrza. W nocy temperatura spada do 0st.C. Rozpoczynam aklimatyzację do
wysokości, czyli łykam diuramid i nie robię nic. Cuś jak himalaiści, tylko oni wchodzą ciut wyżej
nie chwaląc się wysokościami ok. 5.000m.n.p.m. Znalazłem w internecie informację, że Atacama to
najsuchsze /po Antarktydzie/ miejsce na ziemi, gdzie od kilkuset lat nie spadła kropla deszczu. Pytam
mojego gospodarza jak to jest, a on na to, że co roku w lutym pada dzień lub dwa. Mit obalony.

Zdjęcia: Laguna Bianca 4350m.n.p.m., Reserva Nacional de Fauna Andina Eduardo Avaroa, CHILE I BOLIWIA - SAMOTNIE I INTENSYWNIE, BOLIWIA
Laguna Bianca 4350m.n.p.m., Reserva Nacional de Fauna Andina Eduardo Avaroa, CHILE I BOLIWIA - SAMOTNIE I INTENSYWNIE, BOLIWIA




Poniedziałek 19 listopada.

Miałem zamiar w tym dniu odpoczywać po intensywnych ostatnich dniach /odpoczywać to
znaczy połazić po mieście/, ale jak zobaczyłem miasto uznałem, że lepiej wypożyczyć jakieś małe
auto w sam raz dla jednej osoby i oglądać atrakcje, które są dość blisko miasta od 10 do 60km. W
wypożyczalni mieli do zaoferowania tylko wielką amerykańską półciężarówkę. Trudno, jeszcze
takim potworem nie jeździłem. Odwiedzam po kolei atrakcje od 2400m.n.p.m. Dolina Księżycowa,
Dolina Śmierci, do 3800m.n.p.m. Valle del Arcoiris /Dolina Tęczy/. Po szosie, po drogach
szutrowych, po bezdrożach. Czasem przecinam jakieś strumyczki i małe rzeczki, sprawdzając
wcześniej patyczkiem głębokość, żeby nie utopić samochodu. Krajobrazy są powalające.
Przy okazji, takie auto pozwala mi na off road dzięki czemu odwiedzam miejsca niedostępne
dla typowych wycieczkowych turystów.
Po południu kieruję się na południe w kierunku centralnej części Pustyni Atacama do Parku
Laguna Chaxa. Piękne słone jeziorka z brodzącymi flamingami.
Po wyczerpującym dniu padam ze zmęczenia, Jutro pobudka o 4 rano i wyjazd na gejzery El
Tatio 4300..m.n.p.m.

Zdjęcia: El Tatio Geysers, Atakama, CHILE I BOLIWIA - SAMOTNIE I INTENSYWNIE, CHILE
El Tatio Geysers, Atakama, CHILE I BOLIWIA - SAMOTNIE I INTENSYWNIE, CHILE




Wtorek -20 listopada

Wczesny wyjazd na pole gejzerów El Tatio, 95km od San Pedro. Dobrze, że nie próbowałem jechać
tam wynajętym samochodem. W ciągu dwóch godzin pokonujemy 1900m różnicy wysokości i mimo
prawidłowej aklimatyzacji czuję to w krążeniu i suchości skóry. Temperatura minus 8 st.C.
W przewodnikach chilijskich napisane jest, że jest to najwyżej na świecie położone pole gejzerów.
Uwierzyłem dopóki nie wjechałem na pole gejzerów w Boliwii, o czym napiszę później. Bardzo
dobre śniadanie przy andyjskim wschodzie słońca. Lekko dokucza ból głowy i suchość skóry rąk.
Wrażenie jakby naskórek oddzielał się od reszty skóry. Nie jest to specjalnie bolesne, ale nie jest też
przyjemne.

Około 14 wracamy do San Pedro. Po drodze kilka fotostopów na obserwację bigunii, to takie
zwierzęta, coś pomiędzy lamami, które żyją wyżej /powyżej 5000m.n.p.m./ a alpakami, które żyją
poniżej 3000m.n.p.m. Późnym popołudniem jadę z wycieczką zakupioną w lokalnym biurze podróży
obserwować zachód słońca nad Laguną Cejar.

Zdjęcia: Laguna Cejar, Atakama, CHILE I BOLIWIA - SAMOTNIE I INTENSYWNIE, CHILE
Laguna Cejar, Atakama, CHILE I BOLIWIA - SAMOTNIE I INTENSYWNIE, CHILE




Środa 21 listopada.

Piąta rano wyjazd na najatrakcyjniejszą część wyprawy czyli przejazd po bezdrożach do
Boliwii. 4-dniową wycieczkę wykupiłem w lokalnym biurze podróży w San Pedro de Atacama. Nie
warto kupować przez internet. Konkurencja biur podróży w San Pedro jest bardzo duża a wyjazdy są
codziennie. Standard jest w zasadzie ten sam. Busem dojeżdżamy do granicy boliwijskiej. Pół
godziny stania w kolejce i jesteśmy w Boliwii.

Tam przesiadka do kilkunastoletnich land cruiserów i w drogę przez Reserva Nacional de Fauna
Andina Eduardo Avaroa. Po wielojęzycznym San Pedro następuje zderzenie z prawdziwą Ameryką
Południową. Kierowca /Przewodnik/ mówi wyłącznie po hiszpańsku. Jak zwykle mam szczęście. W
naszej sześcioosobowej grupie jest brazylijskie małżeństwo, dwie młode Brazylijki, z których jedna
jest zawodowym tłumaczem portugalsko-hiszpańsko-angielskim. Druga jest pracownikiem filii
amerykańskiej korporacji w Brazylii. Ostatnim /oprócz mnie/ członkiem grupy jest 74-letni japoński
rolnik, który mówi tylko po japońsku i samotnie odwiedził /podobnie jak ja/ wszystkie kontynenty i
ponad 100 krajów. Ja bez znajomości hiszpańskiego zjeździłem Amerykę Południową. Reszta świata,
z komunikatywną znajomością angielskiego, nie stanowi problemu. Szacun za odwagę. Fuji /tak miał
na imię/ to naprawdę fajny kompan. Wracamy do drogi. Pierwszy przystanek to Laguna Bianca wys.
4.350m.n.p.m. Biały kolor wody wynika z dużej zawartości minerałów, głównie boraksu.
Następny przystanek Laguna Verde wys. 4.300m.n.p.m. Jej szmaragdowo turkusowy kolor wynika z
zawartości magnezu i arsenu.

Zdjęcia: Granica z Boliwią, Atakama, CHILE I BOLIWIA - SAMOTNIE I INTENSYWNIE, CHILE
Granica z Boliwią, Atakama, CHILE I BOLIWIA - SAMOTNIE I INTENSYWNIE, CHILE



Ciekawostka: lodowate wiatry są tam powszechnym zjawiskiem, a wody w lagunach mogą
osiągać temperatury nawet -56 stopni C, ale z powodu swojego składu chemicznego ich wody nadal
pozostają w stanie ciekłym. Kolejna atrakcja to Salvador Dali Dessert 4.500m.n.p.m. Nazwa
pochodzi od podobieństwa ostańców skalnych do twórczości tego artysty. Następny przystanek to
Termas de Polques czyli Polskie Gorące Źródła. Wysokość 4.400m.n.p.m.Niestety kierowca
/przewodnik/ nie potrafił wytłumaczyć genezy nazwy. Po kąpieli ruszamy dalej. Następny punkt to
Sol de la Mañana Geyser. Wysokość od 4,800 do 5.500m.n.p.m. Żartów nie ma.
Tutaj wracam do gejzerów El Tatio w Chile 4.300m.n.p.m., które rzekomo były najwyżej położonymi
gejzerami na świecie. Cóż każdy próbuje sprzedać swoją atrakcję.

Osobiście boję się twierdzić, że Sol de la Mañana Geyser są położone najwyżej na świecie.
Ja wyżej występujących gejzerów nie widziałem, ponieważ na wyższej wysokości po prostu nie
byłem. Na tej wysokości mam wrażenie, że gałki oczne chcą mi wyskoczyć z oczodołów.
Po drodze jeszcze fantastyczna Laguna Colorada tylko 4.300m.n.p.m z niezliczoną ilością
endemicznych flamingów andyjskich. Kolor tej laguny spowodowany jest przebarwieniem
niektórych glonów i innych mikroorganizmów żyjących w rozlewisku.
Na nocleg przyjeżdżamy do małego pueblo /chyba bez nazwy/. Budynki i łóżka z soli. Woda tylko
zimna. Elektryczność wyłączana o 20. Kamienne łóżka pokryte grubą warstwą koców. Przeżyliśmy,
chociaż poranna toaleta w lodowatej wodzie do przyjemności nie należy.

Zdjęcia: El Tatio Geysers, Atakama, CHILE I BOLIWIA - SAMOTNIE I INTENSYWNIE, CHILE
El Tatio Geysers, Atakama, CHILE I BOLIWIA - SAMOTNIE I INTENSYWNIE, CHILE



Czwartek 22 listopada.

Startujemy o świcie i kontynuujemy swoją drogę przez pustynię Siloli, oglądamy pomnik
przyrody Kamienne Drzewo, potem górskie jeziora (Honda, Hedionda, Cañapa i Chearcota).
Ciekawy przystanek na obserwację ptactwa. Czyste toalety, dostępny internet, słowem pełna
cywilizacja. Przejazd na nocleg. Nasze miejsce to Hostal de Sal "DON CARLOS" / pokoje
podwójne lub potrójne / gorące prysznice. Słowem luksus, tylko znowu kamienne łóżka.


Piątek 23 listopada.

O świcie wyjazd na główny punkt programu: wschód słońca na Salar de Uyuni, największej solnej
pustyni na świecie. Ponad 3600 metrów nad poziomem morza i więcej niż 12 000 km.kw. Salar de
Uyuni jest lustrem największego na świecie „świata soli”. To na tym terenie ustanawiane są rekordy
świata w prędkości samochodów.

W centralnej części solniska znajduje się wyspa Incahuasi, zwykle nazywana Wyspą Rybną.
Rosną tutaj gigantyczne kaktusy Trichocereus pasacana, które mogą mierzyć więcej niż 10 metrów
wysokości.

Incahuasi jest także ważnym ośrodkiem turystycznym, ponieważ z jej szczytu można zobaczyć
równiny solne Uyuni.

Zdjęcia: Atakama, Atakama, CHILE I BOLIWIA - SAMOTNIE I INTENSYWNIE, CHILE
Atakama, Atakama, CHILE I BOLIWIA - SAMOTNIE I INTENSYWNIE, CHILE



Pustynia pozwala również na zrobienie wielu ciekawych zdjęć.
Jedziemy dalej w kierunku miasta Uyuni. Po drodze budowle solne /pomniki/ honorujące rajd
„Dakar”. Ciekawa jest historia tego rajdu, który najpierw nazywał się Paryż - Dakar i rzeczywiście
prowadził przez Francję, Hiszpanię, Maroko i inne kraje Afryki Północnej do stolicy Senegalu.
Ze względów bezpieczeństwa uczestników trasa była wielokrotnie modyfikowana jednak zawsze
kończyła się w Senegalu. Obecnie trasa przebiega przez Amerykę Południową /Boliwia, Chile,
Argentyna, Urugwaj/ jednak nazwa afrykańskiej stolicy /jako nazwa rajdu/ pozostała. Jedziemy dalej
w kierunku boliwijskiego miasta Uyuni zaliczając po drodze cmentarz kolejowy /lokomotywy i
wagony sprzed 40 lat/. Do miasta dojeżdżamy ok. 14:00 godzina przerwy i powrót tą samą drogą do
San Pedro. Uznałem, że nie wracam do brzydkiego San Pedro, z którego i tak musiałbym jechać na
lotnisko do Calama. Wynajmuję sobie czysty hotelik w Uyuni. Całe popołudnie szwendam się po
sennym miasteczku, obserwując spokojne życie boliwijskich Indian.
Kupuję bilet na jutro na autobus do Calama i idę spać.

Zdjęcia: Valparaiso, Valparaiso, CHILE I BOLIWIA - SAMOTNIE I INTENSYWNIE, CHILE
Valparaiso, Valparaiso, CHILE I BOLIWIA - SAMOTNIE I INTENSYWNIE, CHILE



Sobota 24 listopada.

5 rano wyjazd autobusem rejsowym z Uyuni do Calama w Chile. Rano temperatura ok minus 3st.C,
dlatego marsz 400 metrów z hotelu do dworca było dobrą rozgrzewką. Autobus komfortowy,
wygodne rozkładane fotele.

Znacznie mniej niż połowa pasażerów to turyści, pozostali to lokalsi. Po trzech godzinach jazdy
docieramy do granicy Boliwii z Chile, wysokość ok. 4000m.n.p.m. Odprawa po stronie Boliwijskiej
przeszła szybko. Należało uiścić opłatę 3$, właściwie to nie wiem za co. Po stronie chilijskiej zaczyna
się cyrk jak u nas, dawno temu, na granicy z ZSRR. Stoły. Wywalanie wszystkiego z bagażu,
oglądanie każdego zakamarka toreb i plecaków. Zajmuje to wszystko ponad dwie godziny. Po
przejściu pytam jednego z celników dlaczego, aż tak dokładna kontrola? Odpowiada mi, że w każdym
autobusie znajdują przemyt kokainy.

Po 15-tej docieramy do Calamy. Samolot do Santiago mam dopiero o 18:45, więc mam sporo
czasu. Próbuję kupić jakieś suweniry z Atacamy. Mimo prawie dwóch godzin szwendania się po
sklepach żadnych suwenirów z Atacamy nie znajduję. Nie rozumiem, przecież to tylko niecałe 100
km od słynnej pustyni. Spotyka mnie za to przygoda. Idąc ulicą z plecakiem na plecach i ciągnąc
torbę zaczepia mnie jakiś bardzo uprzejmy pan pokazując na torbę która cała jest oblana czymś
białym /krem, jogurt, śmietana?/, pomyślałem, że może otworzył mi się któryś z kremów. Pan
zaoferował mi serwetki do wytarcia. Już miałem wziąć, odkładając na chodnik plecak, ale
przypomniałem sobie, że przecież mam w plecaku papier toaletowy /każdy podróżnik w Boliwii musi
mieć swój papier toaletowy/. W tym czasie drugi uprzejmy pan próbował wyrwać mi plecak.
Zamachnąłem się tak, że moja pięść przeleciała mu tuż obok nosa. Tak zwiewali, że tylko kurz
pozostał. Biedaczyska nie przewidzieli, że wracam z Boliwii i mam papier toaletowy na podorędziu.
Pozytywne jest to, że oni nie mieli zamiaru zrobić mi krzywdy, chcieli mnie po prostu okraść.
Faktem jest, że optyczna przewaga siły była po mojej stronie /183cm/. Panowie mieli może po 160cm.
Nauka z tego zdarzenia płynie taka, że w podobnych sytuacjach trzeba zachować potrójną czujność.
Mój plecak uratował przypadek. Chwała papierowi toaletowemu. Po tym zdarzeniu uznałem, że nie
ma sensu szwendać się po mieście z dużą torbą i plecakiem. W najbliższym zakładzie fryzjerskim
poprosiłem o przechowanie torby przez 2 godziny. Byli zdumieni moją prośbą, ale się zgodzili.
Później poszło już gładko oprócz dziwnej sytuacji, że żadna z publicznych taksówek nie chciała
zawieźć mnie na lotnisko. Według licznika było by za tanio /ponoć ok.3$/ a im inaczej nie wolno.
Pokazali mi inne taksówki /transport prywatny/, którzy za 11$ jeżdżą na lotnisko. Ok. nie ma wyjścia,
jadę . Lot SKY AIRLINES opóźniony o ponad godzinę. Wreszcie ok. 22:40 docieram do apartamentu
w Santiago.

Zdjęcia: Valparaiso, Valparaiso, CHILE I BOLIWIA - SAMOTNIE I INTENSYWNIE, CHILE
Valparaiso, Valparaiso, CHILE I BOLIWIA - SAMOTNIE I INTENSYWNIE, CHILE



Niedziela 24 listopada.

Nareszcie dzień luzik. Nic nie muszę. Jadę do kościoła Los Dominicos – końcowa stacja metra linii
nr 1. Atmosfera sjesty, piękne ogrody, drogi bazar, kościół zamknięty???. Wracam, po drodze
Mercado Centrale. - najlepsze miejsce na zakupy souvenirów, jedzenie świeżych owoców morza,
wołowiny, cewiche i wielu innych lokalnych przysmaków. Komercja i jeszcze raz komercja. Na
szczęście można kupić wspaniałe świeże truskawki i czereśnie. Jest też kilka sklepów z pamiątkami.
Nie wiem z jakiego powodu, ale ceny pamiątek w Mercado Centrale są najniższe jakie spotkałem w
Santiago.

Zdjęcia: Atakama, Atakama, CHILE I BOLIWIA - SAMOTNIE I INTENSYWNIE, CHILE
Atakama, Atakama, CHILE I BOLIWIA - SAMOTNIE I INTENSYWNIE, CHILE



Poniedziałek 26 listopada .

Klasyczna turystyka. Wyjazd ok. 8 rano. Cel – Valparaiso i Vine del Mar. Tego typu wycieczki są
takie same na całym świecie, najpierw degustacja, potem pokazanie procesu produkcji, na koniec
sklep. O mój Boże, jak ja to dobrze znam.
Po odbębnieniu obowiązkowej wizyty w winiarni zaczyna się całkiem fajna wycieczka. Po
pierwsze sam fakt przeniesienia z kilku tysięcy metrów na poziom morza, po drugie Valparaiso
wpisane jest jako Światowe Dziedzictwo Ludzkości w UNESCO.
Jako technologiczną ciekawostkę pokazują zegar z kwiatów wykonany przez Szwajcarów 58
lat temu – z okazji Mistrzostw Świata w footbolu. Zegar oczywiście nie chodzi, co nie najlepiej
świadczy o Szwajcarach.

Taki sam zegar jest w Genewie i cały czas pracuje. Jeszcze całkiem smaczny obiad w restauracji
rekomendowanej przez pilota /skąd ja to znam/ i powrót do Santiago. Kolacja w Mercado Centrale
zupa z krabów – poezja.

Zdjęcia: Santiago de Chile, Stołeczny, CHILE I BOLIWIA - SAMOTNIE I INTENSYWNIE, CHILE
Santiago de Chile, Stołeczny, CHILE I BOLIWIA - SAMOTNIE I INTENSYWNIE, CHILE



Wtorek 27 listopada.

Wyjątkowo długi odpoczynek po wyprawie. Nic nie muszę i nic nie robię. Nie wytrzymuję tego stanu
zbyt długo i około południa ruszam w miasto. Wzgórze Santa Lucia, City Hall, Plaza del Armas i
jeszcze raz Mercado Centrale, tym razem świeże ostrygi. Jako obowiązkowe miejsce odwiedzam
muzeum przedkolumbijskie. Tutaj nastąpiła duża skucha, ponieważ przedmiot, który uznałem za
naszyjnik okazał się książką napisana pismem supełkowym. Po muzeum szwendałem się z aparatem
i fotografowałem wszystko co było przyzwoicie oświetlone. Na widok skomplikowanego przedmiotu,
z czegoś co mogło być sznurkiem zapytałem chilijskiego turystę czy to jest naszyjnik? Odpowiedział:
oczywiście, że tak. W ostatnich pięciu latach jestem po raz szósty w Ameryce Południowej,
wielokrotnie widziałem pismo supełkowe /węzełkowe/ w Peru, Ekwadorze i Kolumbii. Nie mam nic
na swoje usprawiedliwienie, dlaczego zgodziłem się z Ekspaktem, że to naszyjnik. Na szczęście
Renata - /Willa Słoneczna – Okuninka/, uratowała sytuację i wyjaśniła co to jest /Dzięki Renatko/.
Swoją ignorancję tłumaczę kilkudniowym pobytem na dużych wysokościach, które z mózgu zrobiły
wodę. Mam nadzieję, że wkrótce moja tkanka mózgowa powróci do konsystencji normalnej galarety,
co pozwoli na dalsze szwendanie się po świecie.

Zdjęcia: Valparaiso, Valparaiso, CHILE I BOLIWIA - SAMOTNIE I INTENSYWNIE, CHILE
Valparaiso, Valparaiso, CHILE I BOLIWIA - SAMOTNIE I INTENSYWNIE, CHILE




Środa - 28 listopada

13:35 – wylot do Madrytu. Przylot ok. 6:30 rano, następnego dnia. Moim lotniskiem docelowym jest
Lublin. Do Madrytu przylatuję rano. Mam już kupione za 12 EUR i 11 Funtów bilety na trasie Madryt
– Londyn Stansted /13:00/ – London Stansted - Lublin /19:00/, liniami Ryanair. Przylot do Lublina
/21:10. /. To jest rozwiązanie bez ryzyka. Postanawiam jednak zaryzykować i kupić bilety, za
zgromadzone dzięki podróżom mile, Lufthansy. 7:30 z Madrytu do Monachium, tam 40 minut na
przesiadkę, przelot do Warszawy, następnie po 1,5 godz. przelot do Lublina. Lądowanie w Lublinie
o 14:40. To tylko 15 minut od domu. Takie zakończenie długich podróży jest jak wisienka na torcie,
tym bardziej, że samolot zawraca nad moim domem. Ten tekst piszę w samolocie i nie wiem który
wariant zostanie zrealizowany. Czy podróż z Santiago do domu w 24 godziny czy w 31 godzin.
Niestety ze względu na skomplikowane procedury wjazdowe w Madrycie jestem 10 minut
przed zamknięciem bramki do Monachium i odmawiają mi przyjęcia na pokład. Realizuję zatem
wariant dłuższy-przez Londyn. Mam za to kilka godzin spaceru po centrum Madrytu. Tapas – piwko
i fantastyczne Jamon Serano poprawiają mi humor. Wracam na lotnisko i lecę do Londynu. 3 godziny
przerwa i o 21:30 jestem w Lublinie.

Zdjęcia

BOLIWIA / Salar de Uyuni / Wyspa Incahuasi / CHILE I BOLIWIA - SAMOTNIE I INTENSYWNIEBOLIWIA / Reserva Nacional de Fauna Andina Eduardo Avaroa / Laguna Verde 4300m.n.p.m. / CHILE I BOLIWIA - SAMOTNIE I INTENSYWNIEBOLIWIA / Reserva Nacional de Fauna Andina Eduardo Avaroa / Sol de la Mañana Geyser ponad 5200m.n.p.m. / CHILE I BOLIWIA - SAMOTNIE I INTENSYWNIEBOLIWIA / Reserva Nacional de Fauna Andina Eduardo Avaroa / Laguna Colorada 4300m.n.p.m. / CHILE I BOLIWIA - SAMOTNIE I INTENSYWNIEBOLIWIA / Salar de Uyuni / Centum Pustyni / CHILE I BOLIWIA - SAMOTNIE I INTENSYWNIEBOLIWIA / Salar de Uyuni / Centum Pustyni / CHILE I BOLIWIA - SAMOTNIE I INTENSYWNIEBOLIWIA / Salar de Uyuni / Centum Pustyni / CHILE I BOLIWIA - SAMOTNIE I INTENSYWNIEBOLIWIA / Reserva Nacional de Fauna Andina Eduardo Avaroa / Laguna Bianca 4350m.n.p.m. / CHILE I BOLIWIA - SAMOTNIE I INTENSYWNIECHILE / Atakama / El Tatio Geysers / CHILE I BOLIWIA - SAMOTNIE I INTENSYWNIECHILE / Atakama / Laguna Cejar / CHILE I BOLIWIA - SAMOTNIE I INTENSYWNIECHILE / Atakama / Granica z Boliwią / CHILE I BOLIWIA - SAMOTNIE I INTENSYWNIECHILE / Atakama / El Tatio Geysers / CHILE I BOLIWIA - SAMOTNIE I INTENSYWNIECHILE / Atakama / Atakama / CHILE I BOLIWIA - SAMOTNIE I INTENSYWNIECHILE / Valparaiso / Valparaiso / CHILE I BOLIWIA - SAMOTNIE I INTENSYWNIECHILE / Atakama / Atakama / CHILE I BOLIWIA - SAMOTNIE I INTENSYWNIECHILE / Stołeczny / Santiago de Chile / CHILE I BOLIWIA - SAMOTNIE I INTENSYWNIECHILE / Valparaiso / Valparaiso / CHILE I BOLIWIA - SAMOTNIE I INTENSYWNIECHILE / Valparaiso / Valparaiso / CHILE I BOLIWIA - SAMOTNIE I INTENSYWNIECHILE / Atakama / Atakama / CHILE I BOLIWIA - SAMOTNIE I INTENSYWNIECHILE / Atakama / Atakama / CHILE I BOLIWIA - SAMOTNIE I INTENSYWNIECHILE / Wyspa Wielkanocna / Rapa Nui NP / CHILE I BOLIWIA - SAMOTNIE I INTENSYWNIECHILE / Stołeczny / Santiago de Chile / CHILE I BOLIWIA - SAMOTNIE I INTENSYWNIECHILE / Stołeczny / Santiago de Chile / CHILE I BOLIWIA - SAMOTNIE I INTENSYWNIECHILE / Stołeczny / Santiago de Chile / CHILE I BOLIWIA - SAMOTNIE I INTENSYWNIECHILE / Wyspa Wielkanocna / Hanga Roa / CHILE I BOLIWIA - SAMOTNIE I INTENSYWNIECHILE / Wyspa Wielkanocna / Hanga Roa / CHILE I BOLIWIA - SAMOTNIE I INTENSYWNIECHILE / Wyspa Wielkanocna / Rapa Nui NP / CHILE I BOLIWIA - SAMOTNIE I INTENSYWNIECHILE / Atakama / San Pedro de Atakama / CHILE I BOLIWIA - SAMOTNIE I INTENSYWNIECHILE / Wyspa Wielkanocna / Rapa Nui NP / CHILE I BOLIWIA - SAMOTNIE I INTENSYWNIECHILE / Wyspa Wielkanocna / Motu Nui / CHILE I BOLIWIA - SAMOTNIE I INTENSYWNIECHILE / Wyspa Wielkanocna / Krater wulkanu Orongo / CHILE I BOLIWIA - SAMOTNIE I INTENSYWNIECHILE / Wyspa Wielkanocna / Rapa Nui NP / CHILE I BOLIWIA - SAMOTNIE I INTENSYWNIECHILE / Atakama / Atakama / CHILE I BOLIWIA - SAMOTNIE I INTENSYWNIE

Dodane komentarze

brak komentarzy

Przydatne adresy

Brak adresów do wyświetlenia.

Strefa Globtrotera

Dział Artykuły

Dział Artykuły powstał w celu umożliwienia zarejestrowanym użytkownikom serwisu globtroter.pl publikowania swoich relacji z podróży i pomocy innym podróżnikom w planowaniu wyjazdów.

Uwaga:
za każde dodany artykuł otrzymujesz punkty - przeczytaj o tym.

Jak dodać artykuł?

  1. Zarejestruj się w naszym serwisie - TUTAJ
  2. Dodaj zdjęcia (10 punktów) - TUTAJ
  3. Dodaj artykuł (100 punktów) - TUTAJ
  4. Artykuły są moderowane przez administratora.

Inne Artykuły

X

Serwis Globtroter.pl zapisuje informacje w postaci ciasteczek (ang. cookies). Są one używane w celach reklamowych, statystycznych oraz funkcjonalnych - co pozwala dostosować serwis do potrzeb osób, które odwiedzają go wielokrotnie. Ciateczka mogą też stosować współpracujący z nami reklamodawcy. Czytaj więcej »

Akceptuję Politykę plików cookies

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2001 - 2018 Globtroter.pl