Artykuły i relacje z podróży Globtroterów

Bakczysaraj - Pałac w Sadzie > UKRAINA


jedrzej jedrzej Dodaj do: wykop.pl
relacje z podróży

Zdjęcie UKRAINA / Krym / Bakczysaraj / pałac Chanów Krymskich Bakczysaraj, dawna stolica Chanatu Krymskiego zajmuje wąską dolinę rzek iCzuruk-su. Jest znany z wielu zabytków, oraz ciekawych okolic, gdzie nie brakuje dawnych klasztorów i skalnych miast a wszystko to jest położone pośród niepowtarzalnych krajobrazów.

W Bakczysaraju jesteśmy po drugiej. Półgodzinne opóźnienie było spowodowane usterką autobusu. Myślę, że w każdym zachodnio europejskim kraju kierowca w tej sytuacji wezwałby drugi autobus, który dowiózłby pasażerów na miejsce. Trochę inaczej wyglądało to na Ukrainie. Po opuszczeniu dworca autobusowego w Symferopolu podjechaliśmy najpierw pod jakąś budkę, na przedmieściach miasta, gdzie kierowca kupił litr oleju. Następnie na stację benzynową. Ponieważ podczas tankowania musieliśmy opuścić autobus, widziałem, że zawartość butelki została wlana do zbiornika na paliwo. Zaraz za Symferopolem zatrzymaliśmy się na poboczu. Czekała tam Łada znajomego mechanika kierowcy, który niezwłocznie zabrał się za naprawę naszego pojazdu. Po dwudziestu minutach autokar był sprawny i mogliśmy bez przeszkód kontynuować jazdę.
To nasz drugi pobyt w Bakczysaraju. Cztery lata temu, odpoczywając w Jałcie, przyjechaliśmy tutaj na jednodniową wycieczkę. Zwiedziliśmy wówczas pałac chanów krymskich i skalne miasto Czufut Kale. Obecnie zaplanowaliśmy pobyt trzydniowy, podczas którego chcemy wykonać dwa trekkingi; do skalnego miasta Tepe Kermen oraz do klasztoru Kaczi-Kalon.
Z dworca bierzemy taksówkę do hotelu Meraba, który zarezerwowaliśmy wczoraj za pośrednictwem bookera. Hotel jest położony w starym Bakczysaraju niedaleko od pałacu chanów. Koszt taksówki, to 30 UAH.
Hotel Meraba zrobił na nas pozytywne wrażenie. Oddzielony od ulicy wysokim murem zapewniał intymność i ciszę. Przed głównym budynkiem znajdował się nieduży ogród, w którym postawiono trzy altanki urządzone w tatarskim stylu. Po zdjęciu butów można było usiąść (raczej uklęknąć) przy niskim stoliku i zjeść posiłek czy posurfować na Internecie.
Ania wybrała duży pokój w drugim budynku położonym z tyłu. Ze względu na usytuowanie hotelu na zboczu, aby się tam dostać musiałem wnieść bagaż po zewnętrznych schodach. Pokój był umeblowany raczej skromnie, ale gdy wnieśliśmy stół i dwa krzesła, z przynależnego do pokoju tarasu, było o.k. Łazienka była duża i dobrze wyposażona. W budynku głównym znajdowała się kuchnia przeznaczona dla gości. Można było tam przygotować sobie posiłek. Za to wszystko płaciliśmy 360 UAH za pokój za dobę. Dodatkowo wykupiliśmy śniadanie na następny dzień.
Okazało się, że właściciel był rodowitym Polakiem z Warszawy. Było to dla nas bardzo pomocne przy planowaniu trekkingów. Rozmawiając z nim dowiedziałem się również bardzo dużo o warunkach życia i stosunkach społecznych panujących na Ukrainie. Meraba musiał mieć międzynarodową renomę. Podczas naszego pobytu spotkaliśmy tam ludzi z Rosji, Białorusi, Kazachstanu, Polski, Włoch oraz oczywiście z Ukrainy.
Po rozpakowaniu i krótkim odpoczynku idziemy na obiad i zakupy. Na posiłek wybieramy cafe Musafir, typową tatarską restaurację. Ja zamawiam szurmę (mięso owinięte w liście winogron) z baraniny, czeburaka i ostry bulion z małymi pierożkami. Ania zadowala się mniej pikantnym płowdiwem (ryż z warzywami). Robimy zakupy w pobliskim sklepie i wracamy do hotelu, żeby włożyć produkty do lodówki.
Resztę popołudnia zamierzamy, za radą właściciela hotelu, poświęcić na zwiedzenie cmentarza wojskowego z czasów Wojny Krymskiej (1854-55), położonego na zboczu wzgórza ograniczającego od południa Bakczysaraj. Gospodarz namawiał nas abyśmy minęli cmentarz i wspięli się na szczyt wzgórza skąd roztacza się wspaniała panorama miasta i okolic oraz można podziwiać zachód słońca.
Przekraczamy główną ulicę starego Bakczysaraju i podchodzimy pod górę brukowaną uliczką. Mijamy parterowe domki stojące w małych ogródkach. Przed nami są widoczne wysokie, gołe skały. Wkrótce osiągamy bramę cmentarną. Groby żołnierskie są bardzo zaniedbane. W centralnej części stoi opuszczona kapliczka. Idziemy dalej, ścieżka prowadzi stromo pod górę przez bardzo gęste zarośla. Dochodzimy do szerokiej drogi, biegnącej skrajem sosnowego lasu. Natrafiamy tutaj na niebieski szlak turystyczny. Niedługo szlak skręca w lewo i zagłębia się w lesie, który w tym miejscu ma kilkanaście metrów szerokości. Po przekroczeniu lasu wychodzimy na drogę biegnącą skrajem długiego wierzchołka wzgórza. Roztacza się stąd wspaniała panorama Bakczysaraju i okolic.
Skręcamy na wschód w kierunku widocznych z daleka olbrzymich głazów. Na jednym z nich powiewa czerwona flaga. Jesteśmy obecnie powyżej pionowych, gołych skał widocznych z miasta. Tutaj wyraźnie widać jak wyrastają wprost z porośniętej trawami ziemi. Z bliska ich wysokość można ocenić na kilkanaście do dwudziestu metrów. Gdy już zbliżamy się do głazu z flagą spotykamy turystkę, zapytana o drogę do Bakczysaraju wskazuje na dół. Rzeczywiście w niedużej odległości od nas widać wąską ścieżkę biegnącą stromo w dół. Możemy mieć kłopoty z zejściem, szczególnie dlatego, że Ania ma na nogach sandały trekkingowi, które mają twardą podeszwą ale niezbyt usztywniają nogę. Na usprawiedliwienie żony muszę napisać, że takie obuwie zarekomendował jej pytany właściciel naszego hotelu. Nie mamy jednak wyjścia, gdyż słońce zaczyna już zachodzić a powrót w ciemnościach drogą, którą tu dotarliśmy nie wchodzi w rachubę. Przed rozpoczęciem zejścia podziwiamy piękny zachód słońca i robię kilka zdjęć. Bardzo powoli „spuszczamy” się w dół. Na szczęście tylko początkowy odcinek jest tak stromy dalsza część trasy wygląda dużo lepiej. Do hotelu docieramy w zupełnych ciemnościach, głównie dlatego, że w mieście nie działa oświetlenie. Kolację jemy w jednej z altanek.
Następny dzień spędzamy w górach. Zdobywamy skalne miasto Tepe Kermen i wracamy bardzo zmęczeni ale pełni wrażeń, późnym popołudniem. Na obiad wybieramy inną restaurację położoną w okolicy pałacu chanów. Jedzenie nie jest zbytnio smaczne ale za to dość drogie. Po powrocie do hotelu prosimy właściciela o wskazanie dobrej restauracji w starym Bakczysaraju. W odpowiedzi słyszymy, że wszystkie restauracje w okolicach pałacu chanów są nastawione na jednorazowego klienta i na duży zysk. Zdarzały się nawet zatrucia wśród gości hotelu jedzących w nich posiłki. Jednocześnie podaje nam namiary na „bezpieczną” restaurację. Znajduje się ona w pobliżu pętli marszrutek, jeżdżących w stronę klasztoru Uspieńskiego i Czufut Kale.
Jesteśmy zbyt zmęczeni na jakikolwiek spacer. Zatem cały wieczór spędzamy w altance, wylegując się na dywanach. Przysiedliśmy się do rodziny z Białorusi. Rodzice podróżują z dwójką małych dzieci. Jedno nie miało nawet dwóch lat. Podczas rozmowy Białorusin przynosi nam książkę o historii swego kraju napisaną przez właściciela naszego hotelu. Okazuje się, że nasz gospodarz jest z wykształcenia historykiem. Na jutro planujemy wycieczkę do klasztoru Kaczi-Kalon.
Dzisiejszy trekking nie był tak wyczerpujący jak wczoraj. W hotelu jesteśmy przed drugą po południu. Krótki odpoczynek i wyruszamy ponownie. Marszrutką nr 2 jedziemy na pętlę. Zamierzamy skorzystać z rady właściciela i poszukać polecanej przez niego restauracji. Ponadto chcemy zwiedzić Starosielje, najstarsza dzielnicę Bakczysaraju. To tutaj Hadżi Girej przeniósł swoją stolicę z Sołchatu (obecnie Stary Krym).
Restauracja jest oryginalna. Posiłki spożywa się w altankach rozrzuconych w dużym, porośniętym drzewami ogrodzie. Jedzenie jest smaczne a ceny niewysokie.
Przy bramie wyjściowej na ulicę zostaliśmy zaproszeni przez starszą panią do bezpłatnego odwiedzenia mini muzeum wnętrza chaty tatarskiej. Spędziliśmy w środku parę minut na rozmowie i fotografowaniu wystroju pomieszczenia. Uprzejma Tatarka uwieczniła również nas na stylowej sofie a potem na drewnianych, rzeźbionych zydlach. W ramach rewanżu, wychodząc kupiłem opakowanie suszonych ziół krymskich.
W Starosielje znajdują się dwa najstarsze zabytki Sałacziku (ówczesna nazwa Bakczysaraju), a mianowicie diurbe Hadżiego Gireja z 1501 roku oraz medresa Zindżirli z 1500 roku. Obie budowle zostały wzniesione przez syna Hadżiego, chana Mengliego. Teren jest ogrodzony a wstęp chyba płatny, chociaż tego popołudnia kasa była zamknięta a brama otwarta. Ciekawym obiektem jest medresa. Jej nazwa, Zindżirli, w tłumaczeniu na polski, to dosłownie szkoła łańcucha. Nazwa ta pochodzi od łańcucha zawieszonego w bramie wejściowej na takiej wysokości, że wchodzący do medresy musieli pochylać głowy przed nauką islamu. Łańcuch wisi do dnia dzisiejszego. Do pałacu chanów wracamy marszrutką. Robimy zakupy i idziemy do hotelu. To nasz ostatni wieczór w Bakczysaraju jutro jedziemy autobusem do Sewastopola i zaraz potem do Bałakławy.
Kolację, tradycyjnie jemy w altance. Poznajemy dwie Polki, które w 9 dni chcą „przelecieć” całą Ukrainę. Spędzają po jednym dniu w danym mieście. W ten sposób zwiedziły już Kijów, Odessę i Symferopol. Jutro jadą do Ałupki a dodatkowo chcą jeszcze odwiedzić Jałtę. To się nazywa tempo.
Rano po śniadaniu zamawiamy przez hotel taksówkę na dworzec autobusowy. Ponieważ nasz autobus odjeżdża o 11.15, zamawiamy taksówkę na 10.30. Koszt, to 25 UAH.
Chcę zarezerwować pokój w hotelu Fordewind w Bałakławie, w którym planujemy się zatrzymać. Muszę w tym celu iść do altanki położonej najbliżej recepcji, gdyż tam jest najlepszy zasięg. Zgodnie z zaleceniem Ani rezerwuję tańszy pokój. Na droższy zawsze można zamienić na miejscu, gdy ten tańszy nie będzie nam z jakiś względów odpowiadał. W altance spotykam parę z Kazachstanu, oczekującą na znajomego. Przylecieli na Ukrainę w interesach. Rozmawiamy chwilę o ich kraju. Twierdzą, że w Kazachstanie zawsze mieszkali koczownicy, dlatego nie ma tam zabytków kultury materialnej, za to przyroda jest wspaniała i dlatego warto odwiedzić ten kraj. Wkrótce przyjeżdża ich znajomy i się żegnamy.
Niedługo potem również my opuszczamy Merabę. Taksówka, to oczywiście prywatny samochód. Po emocjonującym, ze względu na dużą szybkość, przejeździe przez Bakczysaraj na dworcu jesteśmy pół godziny przed planowanym odjazdem. Miejsca mamy po zacienionej stronie. Przejazd do Sewastopola zajmuje godzinę czasu.

Zdjęcia

UKRAINA / Krym / Bakczysaraj / pałac Chanów KrymskichUKRAINA / Krym / Bakczysaraj / ciekawskaUKRAINA / Krym / Bakczyseraj / diurbe Hadżiego GirejaUKRAINA / Krym / Bakczyseraj / medresa ZindżirliUKRAINA / Krym / Bakczysaraj / okolice BakczysarajuUKRAINA / Krym / Bakczyseraj / tatarska chataUKRAINA / Krym / Bakczysaraj / wojskowy cmentarz

Dodane komentarze

brak komentarzy

Przydatne adresy

Brak adresów do wyświetlenia.

Strefa Globtrotera

Dział Artykuły

Dział Artykuły powstał w celu umożliwienia zarejestrowanym użytkownikom serwisu globtroter.pl publikowania swoich relacji z podróży i pomocy innym podróżnikom w planowaniu wyjazdów.

Uwaga:
za każde dodany artykuł otrzymujesz punkty - przeczytaj o tym.

Jak dodać artykuł?

  1. Zarejestruj się w naszym serwisie - TUTAJ
  2. Dodaj zdjęcia (10 punktów) - TUTAJ
  3. Dodaj artykuł (100 punktów) - TUTAJ
  4. Artykuły są moderowane przez administratora.

Inne Artykuły

X

Serwis Globtroter.pl zapisuje informacje w postaci ciasteczek (ang. cookies). Są one używane w celach reklamowych, statystycznych oraz funkcjonalnych - co pozwala dostosować serwis do potrzeb osób, które odwiedzają go wielokrotnie. Ciateczka mogą też stosować współpracujący z nami reklamodawcy. Czytaj więcej »

Akceptuję Politykę plików cookies

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2001 - 2018 Globtroter.pl