Artykuły i relacje z podróży Globtroterów

Yunnan - Wąwóz Skaczącego Tygrysa > CHINY


jedrzej jedrzej Dodaj do: wykop.pl
relacje z podróży

Zdjęcie CHINY / Yunnan / Wąwóz Skaczącego Tygrysa / KonkursPolecamy relacje z wąwozu o bardzo intrygującej nazwie - Wąwóz Skaczącego Tygrysa!

Wąwóz Skaczącego Tygrysa leży w prowincji Yunnan, w południowo-zachodnich Chinach. To wąska dolina między Śnieżną Górą Nefrytowego Smoka (5596 m n.p.m.) a górą Haba Shan (5400 m). Różnica poziomów od dna doliny do najwyższych szczytów wynosi prawie 3900 m, dnem wąwozu płynie Jangcy.

Autobus do Qiotou odjeżdża o 8.40. Na dworcu jesteśmy parę minut przed ósmą. Po półgodzinnym oczekiwaniu wsiadamy do małego autobusu, który powoli wypełnia się młodymi ludźmi z plecakami. Sama podróż trwała dwie i pół godziny i prowadziła najpierw przez niewysokie pasmo górskie a następnie wzdłuż Jangcy.

W Qiotou autobus zatrzymał się w miejscu, gdzie zaczyna się górny szlak wzdłuż wąwozu. Wszyscy pasażerowie z wyjątkiem nas, udali się na szlak. My po długiej dyskusji i konsultacji z właścicielką Backpacker Cafe (Europejka ze Szwajcarii), decydujemy się skorzystać z vanu pensjonatu „Sean’s Guesthouse”. Za 80 yuanów zostajemy zawiezieni do pensjonatu, położonego w wąwozie, dwadzieścia kilometrów od Qiotou. Droga biegnie na wąskiej półce wzdłuż rzeki. W niektórych miejscach nieduże wodospady spadają bezpośrednio na dach naszego vana.

Nieduży pokój z łazienką kosztuje nas 200 yuanów. Jest cały w drewnie, podłoga z kamienia, w wyposażeniu jest TV. Sat., ale Ani niezbyt się podoba. Po rozpakowaniu wracamy trzy kilometry wzdłuż szosy do pensjonatu Tina Guesthouse, gdzie rezerwujemy pokój na następną noc. Zaczyna się tutaj szlak prowadzący w dół, do środkowego bystrza (middle rapid) Jangcy.

Pierwszą część trasy idziemy wzdłuż szosy. Drugi odcinek, prowadzący w dół do rzeki, jest płatny. Miejscowy nauczyciel samodzielnie przygotował trasę. Pobiera za to od turystów symboliczną opłatę; 10 yuanów. Rzeczywiście zejście prowadzi prawie pionowo w dół. Różnica poziomów, od wejścia na szlak do rzeki, to około tysiąc metrów Gdyby nie założone miejscami łańcuchy czy wykute w skale schodki zejście byłoby niemożliwe. Powoli „zsuwamy” się po głazach. Od czasu do czasu przepuszczamy spoconych turystów podchodzących pod górę. Już niedaleko dna wąwozu trzeba przejść po wąskiej, skalnej półce. Filmuję z niej rzekę i kilkudziesięciu metrową przepaść. Na dole straszny huk spienionej wody. Po zejściu na brzeg przeskakuję po kamieniach na wielki głaz, leżący bezpośrednio nad wodą, skąd widok ujarzmionej przez góry rzeki jest najlepszy. Do góry wchodzi się nam dużo łatwiej, przynajmniej nie boję się, że spadnę. Po godzinnej wspinaczce osiągamy w końcu z powrotem Tina Guesthouse. Jemy spóźniony obiad i prawie o zmroku wracamy do naszego pensjonatu.

Cały wieczór spędzamy w towarzystwie pary z Australii i młodego Francuza, podróżującego samotnie dookoła świata. Siedzimy przy stołach poustawianych przed pensjonatem. Można tu zamówić posiłek czy coś do picia. Rozmawiamy o podróżach, ale głównie słuchamy opowieści Francuza o jego niedawnym pobycie w Mongolii. Interesuje mnie ta relacja, gdyż noszę się z zamiarem odwiedzenia tego kraju. W pewnej chwili gaśnie światło. Robi się zupełnie ciemno. Dopiero teraz widać jak rozgwieżdżone jest tutaj niebo. Ciemność nie trwa jednak długo, obsługa przynosi świece a niedługo potem zapalają się lampy.

Zamawiając kolację zauważam w karcie danie o nazwie „szczęśliwy naleśnik” (happy pancake) oraz napój o nazwie „szczęśliwa herbata” (happy tea). Zapytany Francuz wyjaśnia mi, że potrawy te zawierają liście marihuany, która rośnie tutaj jak chwast. Na dowód tego pokazuje mi zrobione w wąwozie zdjęcia tej rośliny. Rzeczywiście na drugi dzień sam zrobiłem zdjęcie „ganji”.

Śniadanie jemy w towarzystwie pary z USA oraz chińskiego małżeństwa z Pekinu. Przy studiowaniu menu, wywiązała się rozmowa na temat rosnącej tu swobodnie marihuany. Ciekawe, ale zapytany o „ganję” Chińczyk, który był lekarzem, nie wiedział co to jest. Słowa „ganja” czy też „marihuana” były dla niego zupełnie obce.

Po śniadaniu przeprowadzamy się do „Tiny”. Pokój również kosztuje nas 200 yuanów, ale jest dużo większy i mamy wspaniały widok na góry.

Dzisiaj chcemy podejść na szlak górny i dojść do pensjonatu „Half Way”, następnie zejść do szosy i dotrzeć do górnego bystrza (upper rapid). Jest to bystrze komercyjne, z szosy w dół prowadzą betonowe schody, ale jest ono również najbardziej gwałtowne. Zaplanowana trasa wynosi kilkanaście kilometrów stromych podejść i zejść.

Tuż obok „Tina’s” szlak zaczyna wspinać się stromo pod górę. Jest dobrze oznakowany na kamieniach i w miarę uczęszczany. Spotykamy kilka grup młodych ludzi schodzących z góry. Miejscami ścieżka prowadzi po kamieniach, gdzie indziej jest piaszczysto-gliniasta. Po drodze mijamy las bambusowy i kilka wodospadów. Woda wypływająca z nich przeważnie przecina szlak tak, że musimy zdejmować buty aby przejść. Zboczem wspinamy się w kierunku półki skalnej. Roztaczający się stąd widok na wąwóz Jangcy zapiera dech w piersiach. Wędrujemy wzdłuż półki około godziny Po drodze mijamy bardzo wysoki wodospad. Myślę, ze miał co najmniej kilkaset metrów. Z przeciwnej strony wąwozu niebo zaczynają zasnuwać ciemne chmury i z oddali słychać grzmoty. Boimy się, że może nas złapać burza. Kamienna półka nad przepaścią jest bardzo wąska i dlatego ryzykowna do przejścia, gdy kamienie są mokre. Na szczęście niebo wypogadza się.

Około pierwszej po południu doszliśmy do wioski, gdzie znajduje się „Half Way”. Zaczynamy zejście. Idziemy szeroką, piaszczystą, wijącą się serpentynami w dół drogą. Czasami mijają nas podjeżdżające powoli samochody, wzbijając potężne tumany kurzu.

Po dotarciu do głównej szosy skręcamy się w kierunku Qiotou. Kilkaset metrów poniżej płynie Jangcy, ale tutaj wyraźnie słychać huk spienionej wody. Dojście do parkingu położonego nad górnym bystrzem zajmuje nam dwie godziny, na miejscu jesteśmy około czwartej po południu. Schodzimy schodami w kierunku rzeki. Szczupły, niewysoki Chińczyk idzie za nami cały czas proponując, że zniesie mnie w dół na plecach.

Górne bystrze jest bardziej gwałtowne i większe niż środkowe, które oglądaliśmy wczoraj. Tam jednak, gdy stanąłem na głazie a pod moimi stopami huczała rzeka, mogłem poczuć się zdobywcą. Tutaj, po zejściu wygodnymi schodami, co najwyżej turystą.

Na parkingu jesteśmy po piątej, do hotelu mamy ponad dziesięć kilometrów, decydujemy się w tej sytuacji wynająć van’a. Za 70 yuanów zostajemy zawiezieni do „Tiny”. Jemy pierwszy posiłek tego dnia. Bardzo ciekawie prezentuje się jadłospis. Nazwy potraw są wypalone na drewnianych listewkach, połączonych sznurkiem, co pozwala zwinąć menu w rulon. Wieczór spędzamy sami na tarasie wsłuchując się w szum płynącej w dole Jangcy.

Ranek pochmurny. Znowu mieliśmy szczęście. Przez ostatnie dwa dni pogoda była wyśmienita; świeciło słońce i widoczność była też nienajgorsza, ale przede wszystkim nie padało. Deszcz, nawet drobny, uniemożliwiłby nam wszelkie wycieczki.

Podczas śniadania nawiązujemy znajomość z parą Francuzów. Są trochę starsi niż my, ale również lubią podróże. Dzisiaj wyjeżdżają do Lijiangu. Umawiamy się, że wspólnie wynajmiemy van’a do Qiotou.

Podczas jazdy zaczyna padać deszcz. W Qiotou natychmiast łapiemy autobus do Lijiangu, na miejscu jesteśmy o drugiej po południu. Jemy razem obiad na starym mieście w naszej ulubionej restauracji. Francuzi idą szukać noclegu, my wracamy do hotelu Tian Lan, gdzie mamy zdeponowany nasz główny bagaż.

Zdjęcia

CHINY / Yunnan / Wąwóz Skaczącego Tygrysa / KonkursCHINY / brak / Yunan / Wąwóz Skaczącego Tygrysa 12CHINY / brak / Yunan / Wawóz Skaczącego Tygrysa 8CHINY / brak / Yunan / Wąwóz Skaczącego Tygrysa 2CHINY / brak / Yunan / Wąwóz Skaczącego Tygrysa 6CHINY / brak / Yunan / Wąwóz Skaczącego Tygrysa 1CHINY / brak / Yunan / Wąwóz Skaczącego Tygrysa 13CHINY / brak / Yunan / Wąwóz Skaczącego Tygrysa 3CHINY / brak / Yunan / Wąwóz Skaczącego Tygrysa 11

Dodane komentarze

brak komentarzy

Przydatne adresy

Brak adresów do wyświetlenia.

Strefa Globtrotera

Dział Artykuły

Dział Artykuły powstał w celu umożliwienia zarejestrowanym użytkownikom serwisu globtroter.pl publikowania swoich relacji z podróży i pomocy innym podróżnikom w planowaniu wyjazdów.

Uwaga:
za każde dodany artykuł otrzymujesz punkty - przeczytaj o tym.

Jak dodać artykuł?

  1. Zarejestruj się w naszym serwisie - TUTAJ
  2. Dodaj zdjęcia (10 punktów) - TUTAJ
  3. Dodaj artykuł (100 punktów) - TUTAJ
  4. Artykuły są moderowane przez administratora.

Inne Artykuły

X

Serwis Globtroter.pl zapisuje informacje w postaci ciasteczek (ang. cookies). Są one używane w celach reklamowych, statystycznych oraz funkcjonalnych - co pozwala dostosować serwis do potrzeb osób, które odwiedzają go wielokrotnie. Ciateczka mogą też stosować współpracujący z nami reklamodawcy. Czytaj więcej »

Akceptuję Politykę plików cookies

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2001 - 2018 Globtroter.pl