Artykuły i relacje z podróży Globtroterów

Zakup ziemi na Sumatrze cz. 2 > INDONEZJA


Margolencja Margolencja Dodaj do: wykop.pl
relacje z podróży

Zdjęcie INDONEZJA / Sumatra / Bukit lawang / Ziemia na SumatrzeNo i trzeba było darować sobie układy z właścicielem naszego wymarzonego kawalka ziemi w lesie deszczowym nad Landak River niedaleko Bukit Lawang. Ten uprzejmy człowiek chciał sprzedać nam część, przez środek której przebiegała granica z cudzą posiadłością:), o czym pisałam w poprzednim odcinku. No samo życie, rzadko zgodne z nasza logika i oczekiwaniami, ale tu, jak nigdzie indziej można sie po poczuć jak Alicja w Krainie Czarów.

Straciliśmy już sporo czasu na peryraktacje, gdyż jeszcze wcześniej inny pomysłowy właściciel, postanowil nam sprzedac ziemię niczyja. Nie miał do niej papierów, miał je dopiero wyrobić, gdyż to ziemia rodzinna z dziada pradziada i należy ją uprawomocnić. Trudno mi to zrozumieć, ale tu co trzeci mieszkaniec wsi tak ma- ziemię bez właściwych dokumentów, rozmawiałam o tym nawet z urzędnikami. Nie dość, że ziemia nie potwierdzona w urzędzie gminy, nie mówiąc, że notarialnie, (lokalesi często sprzedają sobie zimię tylko za potwierdzeniem w urzędzie swego regionu) to na dokładkę urzędnik poinformował nas, że połowa tej ziemi nie jest użytkowa, gdyż w porze deszczowej, tak mniej więcej przez dwa miesiące płynie tamtędy rzeka. Totez mieliśmy odpowiedź, dlaczego tak szybko bez kilkudniowego targowania, facet postanowil sprzedać nam kawalek ojcowizny, bo tu nikt chętnie i szybko ziemi nie sprzedaje, o czym później. Tu sie wszyscy znają i wiesc, że Remi chce kupic ziemie szybko się rozeszla. Szkopul w tym, ze wiedzą, o jego przyjaciółce z Europy i musi się natlumaczyc, że dla siebie kupuje za pożyczone pieniadze, że poki co, ja nie zarabiam, a chcemy zaczac zrealizować nasz art projekt, nie tylko dla siebie, ale i mieszkancow, że budżet mamy bardzo skromy i oczywiście mało kto w to wierzy. Bo jak bule bierze w tym udział, to na pewno duże pieniadze ma i na nic zdają się tlumaczenia, że jestem z Polski, że flagę mamy prawie taka sama, to i zarobki podobne - żartujemy czasem. Mało kto tutaj wie, gdzie leży Polska, toteż po sprawdzeniu na mapie w google, odpowiadają zgodnie z naszym tokiem przekonywania: ależ to tuż obok Niemiec, to zarobki pewnie też podobne, jak tam.

Zdjęcia: Bukit lawang, Sumatra, Ziemia na Sumatrze, INDONEZJA
Bukit lawang, Sumatra, Ziemia na Sumatrze, INDONEZJA



W Indonezji króluje korupcja, galimatias prawniczy, a walczy się z tym publicznie, to bolączka narodowa: bilboardy z rządowymi projektami antykorupcyjnymi wiszą przy ulicach, sporo jest w tym temacie strajków i manifestacji obywateli. W Polsce galimatias jest legalny: płaci sie haracz od haraczu, co tam korupcja, co kraj, to inne problemy.

Przed negocjacjami w sprawie kupna ziemi warto zwrócić uwagę na jeszcze jedną podstawowa rzecz, dla nas Europejczyków kuriozalna: czy właściciel posiada dowód osobisty! Bo inaczej strata czasu, wyrobienie tego dokumentu trwa tu długo. Poczatkowo ciężko było mi uwierzyć, że mnóstwo Indonezyjczykow nie ma dowodu osobistego i to nie z własnej woli, dopóki nie wstąpiłam z mym przyjacielem do tutejszego urzędu, bo pilnie potrzebowaliśmy do banku jego dowodu, a czekał już od roku. Tłumy ludzi stojących w kolejkach i wielu leżących, śpiących po kątach przed budynkiem i w środku, dzieci płaczące, matki karmiące, kobiety w ciąży, mężczyźni palący wszędzie, no siwy dym! Kiedy przecisnelam się w głąb, do jednego z pokoi biurowych, to jakbym przeniosła się do epoki PRL-u, gdyby nie hidżaby na głowach i i ciemna karnacja ludzi, ale za to nastrój podtrzymywaly flagi bialo- czerwone. Na podłodze aż pod sufit piętrzyły się powiązane sznurkami dokumenty, akta osobowe, owinięte w gazety, podpisane rocznikami i literami alfabetu, a pare zapisanych i zapomnianych kartek fruwało przy urzedniczych nogach wskutek pracujących na pełnych obrotach wiatraków. Na biurkach stały ręczne maszyny do pisania i jeden archaiczny komputer z równie archaiczna drukarką, farba z sufitu odpadała, no nie miałam wapliwosci, że jestem w archiwum, było to archiwum ewidencji ludności w stolicy Sumatry Północnej. A dziury w ścianach mógłyby sugerować, że niejeden obywatel nie wytrzymał nerwowo i wkroczył tu z bronia palną. Ale nie, to nie tutaj, Indonezyjczycy to cierpliwi ludzie, potrafią pokornie czekać nie złorzecząc. Na domiar tego wszystkiego wśród tych stert papierzysk na podłodze w rogu pokoju dostrzeglam kurę wydziobująca jakieś okruchy, no wtedy to poczułam się, jak na planie filmu Bareji lub Kolskiego. Dlatego zastanawiałam się, czy spytać ile kosztuje łapówka za zrobienie zdjęć. Przed budynkiem wisial zakaz fotografowania. Ale nie było nigdzie tabliczki z zakazem wręczania łapówek, jak ma to miejsce w ambasadzie polskiej w Jakarcie. W końcu mnie olśniło, że jak nie damy w łapę, to on tego dowodu w tym roku nie zdobędzie. Z nostalgią zakończyłam zwiedzanie tego klimatycznego miejsca i ruszyłam do akcji.

Przedarlam sie do Remiego, który w sąsiednim pokoju próbował właśnie swych mocy, rzucił już swój urok osobisty na zachwyconą urzędniczkę, ta rozpromieniona sluchala jego opowieści o dżungli (no to już powinno wzbudzić jej podejrzliwość i odroczyć wydanie dowodu na kolejne miesiące, bo po co chlopakowi z dżungli dowod osobisty? Tu matki z dziećmi koczuja!) A gdy mnie ujrzała, to zastygła z otwartymi ustami, bo bule w takim miejscu, to rzadki widok. Ludzie z Medan wybieraja sie na weekend do Bukit lawang specjalnie, by poogladac bialych turystow. A tu Bukit Lawang wraz z dzungla zawitało do jej biurka. Obiecała zaraz porozmawiac z wyższym ranga kolegą w sprawie przyspieszenia procedury. Ja tymczasem wcisnelam Remiemu papierek warty niewiele, na nasze jakieś 20 zł, bo więcej nie miałam przy sobie i mówię, by może cos dorzucil i poszedl szukac tego wyższego ranga urzedasa. On stwierdził, ze spróbuje, choć sytuacja jawi mu sie beznadziejnie, wątpi, by ktoś tutaj byl władny przyspieszyc sprawe. Ponieważ nasza znajoma urzędniczka gdzieś przepadła, Remi nie tracil czasu i przecisnął się na czoło kilometrowej kolejki. Och, przypomniałam sobie, jaka krwawa jatka rozgralby się w moim kraju w podobnych okolicznościach, a tu cisza, nikt nie krzyczał, nie protestował, żeby się nie wpychał i szedł na koniec kolejki, a on ani razu nie tłumaczył nikomu, że idzie tylko coś spytac. Juz po chwili rozmawiał z jakimś chłopakiem zza biurka. Szeptali jakieś 10 min., po czym nastąpił serdeczny uścisk dłoni, a w tej dłoni, wiadomo, papierek. Ten młody urzędnik uśmiechnął się serdecznie i zażenowany krecil głową, że absolutnie nie trzeba, wcisnął mu pieniądze spowrotem w dłoń i powiedzial, ze zaraz sprawdzi, co sie da zrobić, po czym zniknął na zapleczu. Wstrzymałam oddech i stwierdziwszy, że to nie na moje nerwy, wyszłam na dwor. Skierowałam swe modły w niebiosa i czekałam, jakieś niespełna 10 minut. Nagle z biura wynurzył się rozpromieniony Remi ze swym wyczekiwanym od roku dowodem osobistym i to za darmo, bez łapówki i tylko po godzinie, istny cud! Jeszcze tego samego dnia udało nam się przedrzeć przez korki do banku, by tuż przed jego zamknieciem założyć konto.

A skąd to cale zamieszanie z tymi podstawowymi dokumentami dla obywateli? Dla większego bezpieczeństwa rząd wprowadził nowe dowody z paskiem magnetycznym, są tam zakodowane odciski palców i bardzo szczegółowe dane, jak np. grupa krwi. A za ten bałagan rząd wini urzędy- bo korupcja, bo brak odpowiedniego oprogramowania, a urzedy rząd, że brak środków finansowych na realizacje programu, brak pracowników.
Co prawda ludzie dostają jakiś papier zastępczy, taką kartkę A4 z danymi osobowymi i pieczątką, ale nie wszystkie banki honorują takie karty tożsamości, nie wspominając o innych instytucjach. Ale tu w Indonezji lokowanie gotówki w bankach, nie wspominajac o tranzakcjtch bezgotowkowych, nie jest jeszcze popularne, tu wszyscy wszystkie swoje oszczędności lokują w ziemię! To najlepsza, najbezpieczniejsza inwestycja, z najwyższym oprocentowaniem, ziemia nie tanieje. Często uboga rodzina, niemajaca podstawowego środka lokomocji, jakim tu jest skuter, czy nawet na buty dla dzieci jest, w posiadaniu hektarów. I nie mają zamiaru jej sprzedawac, bo to najlepsza lokata na przyszłość, najlepszy prezent ślubny dla potomstwa. Ziemię sprzedaje się najczęściej wówczas, gdy ktoś w rodzinie zachoruje, bo służba zdrowia jest odpłatna, szpitale drogie.

Mosty, liny, wyciągi linowe, paralotnie, pontony- śnią mi sie od pewnego czasu po nocach, bo nasza nowa ziemia obiecana do kupienia od zaraz i z prawomocnymi dokumentami jest na wysokim wzgórzu przy szerokiej rzece i nie ma do niej drogi dojazdowej, tylko wąska stroma ścieżka przez gesty las i to czyjś las, wiec wykarczować nie można. Miejsce cudne, z widokiem na góry, tuż przy rzece, ale po tej stronie brzeg jest bardzo stromy i wysoki, za to po drugiej jest płasko i piękna droga dojazdowa. Problem w tym, ze nie ma tam żadnego mostu, trzeba go sobie wybudować, by motorem dojechać do posesji! Ta ziemia jest na tyle blisko Bukit lawang, że stwierdziliśmy: warto! Przez rzekę do wioski, do sklepu jakieś 15 minut na piechotę, (ale rzadko poziom wody na to pozwala), a nasi goście mogą w nocy z knajpy sami wracać - rozmarzylam się - ale wiadomo tylko do pewnego momentu mogą, bo potem mogliby się potopic, mimo że w porze suchej rzeka jest płytka, ale bardzo rwąca. No nie ma wyjscia, most zrobić trzeba. Z tym że to inwestycja rzędu wybudowania domu. Toteż Remi prosił właściciela, by spuścił trochę z ceny z uwagi na brak drogi lub może zgodził się na płatność w dwóch ratach, byśmy mogli ten most wybudować. Nie zgodził się.

W końcu po paru dniach mózgowania, szukania rozwiązań, sprawdzania cen budowy mostu wpadliśmy na genialny, zbawienny pomysł, by może jednak nie kupować tej ziemi, tylko poszukać innej. Oh, jaka ulga! Już nie mogę się doczekać, co tym razem los nam przyniesie. Czy może z wodospadem startującym w porach deszczowych lub na osuwajacej się skarpie albo w wąwozie, a może będziemy mieć nawet własne bagno:)



Po zdjęcia i więcej informacji zapraszam bloga: https://www.remjungle.com/2018/09/zakup-ziemi-na-sumatrze-cz-2.html?m=1

Zdjęcia

INDONEZJA / Sumatra / Bukit lawang / Ziemia na Sumatrze

Dodane komentarze

Margolencja dołączył
08.07.2017

Margolencja 2018-10-08 17:53:11

"Oczywiście łatwiej w innych miejscach, ale jak się jest białym, to trzeba mieć zaufana osobę. Wkrótce finalizujemy transakcje, udało się:) więc zawsze chętnie służę pomocą i obok mnie jest ziemia do sprzedania i tego samego właściciela, bardzo uczciwy i dobry człowiek, nam też zależy, by się skims zaufanym podzielić lasem, bo koszta np. Budowy drogi itp. Są mniejsze. Pozdrawiam"

Yakin dołączył
01.01.2017

Yakin 2018-10-05 16:49:56

Kurczę, nie spodziewałem się, że to aż tak skomplikowane. Czy w innych mniej turystycznych jest łatwiej, czy wygląda to tak samo?

Przydatne adresy

Brak adresów do wyświetlenia.

Strefa Globtrotera

Dział Artykuły

Dział Artykuły powstał w celu umożliwienia zarejestrowanym użytkownikom serwisu globtroter.pl publikowania swoich relacji z podróży i pomocy innym podróżnikom w planowaniu wyjazdów.

Uwaga:
za każde dodany artykuł otrzymujesz punkty - przeczytaj o tym.

Jak dodać artykuł?

  1. Zarejestruj się w naszym serwisie - TUTAJ
  2. Dodaj zdjęcia (10 punktów) - TUTAJ
  3. Dodaj artykuł (100 punktów) - TUTAJ
  4. Artykuły są moderowane przez administratora.

Inne Artykuły

X

Serwis Globtroter.pl zapisuje informacje w postaci ciasteczek (ang. cookies). Są one używane w celach reklamowych, statystycznych oraz funkcjonalnych - co pozwala dostosować serwis do potrzeb osób, które odwiedzają go wielokrotnie. Ciateczka mogą też stosować współpracujący z nami reklamodawcy. Czytaj więcej »

Akceptuję Politykę plików cookies

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2001 - 2018 Globtroter.pl