Artykuły i relacje z podróży Globtroterów

Wschodnia Odyseja cz.3 Zaproszenie > UKRAINA, MOłDAWIA, RUMUNIA


Za horyzont Za horyzont Dodaj do: wykop.pl
relacje z podróży

Zdjęcie UKRAINA / Odessa / Odessa / Wschodnia OdysejaKażdy wie, że Ukraińcy słyną z gościnności, my jej również doświadczaliśmy, a to jedna z jej form...

Zatrzymujemy się przy szlabanie strzeżonym przez wojsko. Czołg po lewej stronie, budka, a przy niej żołnierz po prawej. Kilka metrów dalej kolejne stanowisko z nasuniętą na dach maską siatkującą. Nie możemy przejechać. Jesteśmy właśnie na granicy z Naddnietrzańską Republiką Mołdawii. Żołnierze wskazali nam drogę na mapie, gdzie mamy jechać. Po paru kilometrach natrafiamy na rząd samochodów, a w nim drogie mercedesy, audi oraz ledwo jeżdżące łady. Kolejna blokada. Tym razem obecna jest również policja. Wybiórczo zatrzymują do kontroli. Każą nam zjechać na pobocze. Eryk, jako że dobrze mówi po rosyjsku, odpowiadał na wszelkie pytania.
- Paszporty proszę – rzekł policjant
- A to kto, pana syn? – wskazał na mnie ręką, uśmiechając się serdecznie.
- To nie syn, kolega – śmiejąc się odpowiedział Eryk.
Wypytują, dokąd jedziemy, skąd, dlaczego. Chcieli od nas wycisnąć łapówkę. Eryk, umiejętnie manewrując, wymigał się od płacenia „legalnego haraczu”. Policjanci zatrzymali samochód jadący z przeciwka. Porozmawiali z kierowcą.
- Jedźcie za nim, on wam wskaże, gdzie jest odpowiednia droga do przejścia granicznego z Ukrainą. Powodzenia – zasalutował nam i puścił dalej przed siebie,
Gdy byliśmy około stu kilometrów od Odessy, niebo już na dobre spowite było gwiazdami. Nie wiedzieliśmy jeszcze, gdzie chcemy spać. Plan początkowo zakładał szukanie przydrożnego pensjonatu. Najlepiej jak najbliżej Odessy i morza. Niestety, jadąc w kompletnej ciemności gdzieś bocznymi drogami, nic nie mogliśmy znaleźć. Nic nie widziałem przez swoją szybkę. Światła motocykla kiepsko świeciły. Kiedy chciałem jechać z otwartą szybką, momentalnie masa latającego dziadostwa wdzierała się do środka. Atakowała moją twarz, oczy. Jak tu jechać. Każda opcja była zła. Stresowałem się. Drogi znowu były dziurawe. Widoczność kiepska. Zatrzymaliśmy się w mijanej wiosce celem ustalenia planu. Kiedy dyskutowaliśmy, podszedł do nas mężczyzna. Był lekko wstawiony. Ubrany schludnie, nosił okulary, spodnie w kant, koszula z nich wypuszczona. Poprosił o papierosa. Poczęstowaliśmy go, a on ciągle stał i patrzył na nas. Po chwili podszedł i zaczął mi wciskać pieniądze. Grzecznie odmówiłem. Poczuł się urażony, że nie chcą wziąć pieniędzy od niego.
- A czego tak właściwie szukacie? – spytał, czkając przy okazji.
- Noclegu – odpowiedziałem.
- To zapraszam do mnie, mieszkam niedaleko – machnął ręką w stronę, z której przyjechaliśmy.

Popatrzyliśmy po sobie, kiwnęliśmy potakująco głowami. Lekko zmieszani, z dużą dawką ekscytacji zawróciliśmy i pojechaliśmy za nieznajomym. Nie wiedziałem, czy na pewno była to dobra decyzja. Zawsze przecież możemy odmówić, ta myśl mnie pocieszała. Dotarliśmy na miejsce. Otworzył nam bramę. Uniósł palec do ust, pokazując, żebyśmy byli cicho. Pośrodku wjazdu zaparkowany był samochód. Nad nim roztaczała się pergola. Po lewej stronie stał dom o spadzistym dachu, po prawej mniejszy, do niego zostaliśmy zaproszeni. Napięcie we mnie rosło. Nie wiedziałem, czego się spodziewać. Jak ten dom będzie wyglądał? Może to będzie jakaś melina, może trzeba było odpuścić?! Po Eryka twarzy widziałem podobną konsternację. Obyśmy się w nic złego nie wpakowali. W drzwiach zawieszona była płachta. W środku kuchnia z kanapą przy ścianie obok był drugi pokój. Urządzony w stylu z późnych lat 70. Widać było kobiecą rękę, czysto, schludnie, wszystko poukładane. Nie były to luksusy, ale porządek był zachowany. Kiedy się tak chwilę zastanawialiśmy, co zrobić dalej, do domu wparowała żona naszego znajomego. Zaczęła krzyczeć, gestykulować. Choć nie rozumiałem rosyjskiego, wiedziałem, że nie jesteśmy tu pożądani. Mężczyzna zaczął ją uspokajać, ona nas wypychać, a my chcieliśmy się jak najszybciej stamtąd wydostać. Wsiedliśmy szybko na motocykle. Kobieta otworzyła nam bramę i tyle nas widzieli. Zatrzymaliśmy się za wioską i śmialiśmy się do rozpuku. Było jak w czeskiej komedii. Czekało nas jeszcze ponad 50 kilometrów, w ciemności, przy atakującym robactwie i kiepskiej widoczności. Już niedaleko, tak się pocieszałem, jeszcze troszeczkę, wytrzymam, nie jestem tak zmęczony.

Zdjęcia

UKRAINA / Odessa / Odessa / Wschodnia OdysejaUKRAINA / Odessa / Odessa / Wschodnia OdysejaUKRAINA / Odessa / Odessa / Wschodnia Odyseja

Dodane komentarze

brak komentarzy

Przydatne adresy

Brak adresów do wyświetlenia.

Strefa Globtrotera

Dział Artykuły

Dział Artykuły powstał w celu umożliwienia zarejestrowanym użytkownikom serwisu globtroter.pl publikowania swoich relacji z podróży i pomocy innym podróżnikom w planowaniu wyjazdów.

Uwaga:
za każde dodany artykuł otrzymujesz punkty - przeczytaj o tym.

Jak dodać artykuł?

  1. Zarejestruj się w naszym serwisie - TUTAJ
  2. Dodaj zdjęcia (10 punktów) - TUTAJ
  3. Dodaj artykuł (100 punktów) - TUTAJ
  4. Artykuły są moderowane przez administratora.

Inne Artykuły

X

Serwis Globtroter.pl zapisuje informacje w postaci ciasteczek (ang. cookies). Są one używane w celach reklamowych, statystycznych oraz funkcjonalnych - co pozwala dostosować serwis do potrzeb osób, które odwiedzają go wielokrotnie. Ciateczka mogą też stosować współpracujący z nami reklamodawcy. Czytaj więcej »

Akceptuję Politykę plików cookies

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2001 - 2018 Globtroter.pl