Forum dyskusyjne


GRUZJA styczeń 2014

kategoria podróże po świecie

kraj Gruzja

renpie dołączył
17.12.2010

renpie 09:38 | 31.10.2013

w styczniu wybieram się do Gruzji na 7 dni, lot do Kutaisi. Bede wdziecna za jakies praktyczne wskazowki dot wyjazdu w tamte rejony. jakies pdstawowe informacje praktyczne posiadam. Ale potrzebuje informacji z" gruntu". Co warto zobaczyc w tym terminie, gdzie najlepiej nocowac, itd, itp. Z góry dziekuje za wszelkie informacje. Renata


kay dołączył
03.11.2011

kay 13:58 | 31.10.2013

Dojazd z lotniska do Kutaisi to cena 10 gel- tak było w sierpniu
Marszrutki stoją pod wejściem i kierowca sam Cię znajdzie, możesz wysiąść pod MC Donaldem lub na placu centralnym- to rozwiązanie polecam.

Jeśli chodzi o nocleg to poszukaj nazwy Hostel Kutaisi u Kote- to Gruzin ale mażone Polkę i zna polski, niemiecki, rosyjski wiec się dogadacie. Mam Jego nr telefonu ale to mogę podesłać jak wrócę z Maroka po 18 listopada.

Samo Kutaisi to jeden dzień zwiedzania, ale jest tam jeszcze jaskinia Prometeusza, plus dwa monastyry- polecam Gelati.
Potem przez Gori jedź do Mcchety i Tbilisi- tam 3 dni murowane.
Potem Akalciche i Dawid Gareja jak starczy Ci czasu i pogoda pozwoli, o górach możesz zapomnieć. Chyba że masz sprzęt ale masz mało czasu.
W Tbilisi noclegów jest pełno a wszystko zależy od tego ile chcesz wydać.
Ja spałem za 10gel za noc i było fajnie bo towarzystwo międzynarodowe wkoło.


Solo dołączył
08.09.2013

Solo 16:45 | 31.10.2013

Właśnie wróciłem z Gruzji(koniec października) - wciąż ciepło, ale zdarzały się wieczory w polarze, zwłaszcza jak wiało. W styczniu w Tbilisi temperatura spada do 3-5st C - a przynajmniej tak twierdzą miejscowi. Styczeń to dobra pora narty, wtedy będzie u nich sezon w pełni. Ciekawie wyglądał ośrodek narciarski na trasie do Kazbegi. Ale nie wiem jak tam jest w zimie. Co do dojazdu z lotniska Kutaisi do postoju przy mcdonaldzie, to radzę podejść do drogi i zatrzymywać marszrutki jadące od strony Batumi. W jedną stronę pojechaliśmy za 2,5 gel, a z powrotem za 2gel od osoby.


renpie dołączył
17.12.2010

renpie 20:30 | 01.11.2013

Dziekuje serdecznie za praktyczne wskazowki:) Poszukam tego Hostelu ale jakby co bede wdzieczna za nr telefonu:) Mialam pewne przeciwskazania ze akurat planuje ten wyjazd w styczniu-zimowa porą, ale trafiły się tanie bilety stad ta decyzja, pozdrawiam


IURECK dołączył
03.11.2013

IURECK 19:44 | 03.11.2013

Witam,
pierwsza uwaga, powiadom rodzinę, że możesz nie zadzwonić jak wylądujesz! Nasze tel. na kartę Orange nie działały!!! Kup kartę telefoniczną lokalną. My kupiliśy GEOCELL za 5 lari. Każdy sklepikarz pomoże Ci ją uruchomić.
Byliśmy w sierpniu 2013r . Spaliśmy w Hostelu Lion Irakli Paghava Street 36, 0103 Tbilisi. Blisko stacji metra Avlabari. Na ostatnim piętrze duża sala z olbrzymim oknem z widokiem na Tbilisi. Płaciliśmy 35 lari za noc/os. Może to nie jest najtaniej (był sierpień), ale miejsce wygodne i czyste. Villy (właściciel) mówi po rosyjsku. tel.995555 60 80 38.
Jeszcze jeden numer telefonu w Tbilisi taksówkarz Niko t.995 579001600 pomoże we wszystkich sprawach. Zapamiętaj zwrot "me war Poloneli" jestem Polakiem - życzliwość wzrasta z 10/10 do 12/10.
Mam jeszcze nocleg w Kutaisi, warunki słabe, ale lepsze niż spanie na ulicy Pan Nuri t.995 431245983. Jeśli chcesz więcej różnych info napisz na rueledion@gmail.com


renpie dołączył
17.12.2010

renpie 15:21 | 04.11.2013

Fajne informacje, dzieki bardzo, na pewno sie jeszcze przypomne pozdrawiam


gajowy_gugała dołączył
26.01.2013

gajowy_gugała 23:29 | 14.11.2013

W Tbilisi polecam GUEST HOUSE IRINA
www.facebook.com/guesthause.irina  - przyjazna atmosfera


renpie dołączył
17.12.2010

renpie 09:30 | 15.11.2013

Dziekuję za namiar, sprawdze, pozdrawiam


hilary dołączył
06.01.2012

hilary 20:51 | 15.11.2013

Byłem w Gruzji w grudniu zeszłego roku, i nie polecam wyjazdu w góry. Ja utknąłem w Kazbegi na 4 dni bez możliwości powrotu do Tbilisi . Przemieszczanie po Gruzji nie robi większych problemów
(o ile znasz trochę rosyjski), ,marszutki kursują często i praktycznie wszędzie. Noclegów nie szukaj w stolicy ,bo w bardzo przeciętnym hostelu płaciłem 50 lari.Kraj jest bezpieczny (byłem sam i wieczorami czy nocą można było poruszać się po kraju i czuć się bezpieczny).Polecam wypad do Armenii (już nie potrzeba mieć wizy) . Powodzenia


zuzka dołączył
01.09.2011

zuzka 07:51 | 21.11.2013

Hej
Wybieramy sie do Gruzji w styczniu. szczerze mówiąc myśleliśmy o Kazbegi ale z tego co piszesz chyba odpuścimy. A czy park narodowy Borżomi jest w styczniu dostępny? Góry niższe i Wardzi blisko - wydaje się to być niezłym pomysłem. W przewodniku Bezdroży czytam "większość tras jest otwarta dla gości od kwietnia lub maja do października" .


myrendral dołączył
05.09.2006

myrendral 22:40 | 24.11.2013

No niestety nie zgodzę się z tym co było wcześniej napisane, do kazbegi regularnie kursują busy. Jest nawet możliwość pojechać tam i wrócić w tym samym dniu. Droga jest utrzymywana cały czas jako przejezdna więc nie powinno być problemu. A w razie "utknięcia" zostaje stop który też bezproblemu funkcjonuje. Oczywiście nie dotyczy to innych rejonów górskich gdzie nie docierają marszrutki i o tej porze mogą być odcięte od świata. Jak będziecie w kazbegi polecam wspiąć się do monastyru świętej Trójcy. W wiosce przed kazbegi jest godna polecenia restauracja gdzie ceny bardzo przystępne, a jedzenie bardzo smaczne. Co do transporu to jezeli jest was 4 to polecam jednak wynająć auto z kierowcą wychodzi taniej niż wynajem auta, a czasem i od marszrutek. Za cały dzień z tibilisi do singagi i dawidgaregia zapłaciliśmy kierowcy 100 lari, a myślę że spokojnie 80 to i tak dla nich będzie dużo. W tibilisi polecam irine co już ktoś wymieniał, ale widziałęm też w stolicy ulotki z hostelami za 15 lari i ponoć też bardzo wporządku. W Tibilisi koniecznie banie!! ale nie koniecznie te drogie koło zamku są jeszcze stare radzieckie na ulicy lviev. Jak ktoś będzie zaiteresowony to mogę znaleźc dokładny adres. Ale są one opisane w broszurce którą można dostać na lotnisku " *coś tam* in your pocket"( pewnie tibilisi in your pocket) jest tam parę naprawdę fajnych i ciekawych atrakcji wartych zobaczenia nie koniecznie turystycznych.


hilary dołączył
06.01.2012

hilary 19:57 | 10.12.2013

witam. Zima nie jest najlepszą porą na Gruzję , wiem bo byłem tam w grudniu2012r. Kazbek wybij sobie z głowy,ja tam utknąłem na 4 dni
(zasypała drogę) Jak znasz trochę rosyjski to się dogadasz .Będąc w Tibilisi skorzystaj z łażni


renpie dołączył
17.12.2010

renpie 14:46 | 11.12.2013

ok, góry wybijam sobie z głowy, ale ze zwiedzaniem takich miejsc jak Kutaisi, Tbilisi, Gori, Batumi i poruszaniem sie pomiedzy nimi nie bedzie problemem?


hilary dołączył
06.01.2012

hilary 20:22 | 12.12.2013

do myrendala.. Jak złapiesz stopa jak droga jest zasypana na długości 50 km


Smok-1 dołączył
09.03.2010

Smok-1 08:33 | 13.12.2013

Tbilisi-Gori-Kutaisi-Batumi to główna arteria komunikacyjna w Gruzji. Chyba nie mogą sobie pozwolić na zablokowanie tej drogi w zimę, bo stanie cały kraj. Z gór może spróbuj Mały Kaukaz (np. okolice Borjomi, tam jest nawet jeden kurort narciarski - Bakuriani)


renpie dołączył
17.12.2010

renpie 12:16 | 13.12.2013

Tez tak mysle:) dziekuje za informacje;)


pepciu21 dołączył
11.01.2014

pepciu21 11:52 | 11.01.2014

Hej również wybieram się 17 stycznia do Gruzji :) lot z Katowic.. :)


renpie dołączył
17.12.2010

renpie 12:39 | 13.01.2014

My mamy lot z Warszawy, 26 stycznia:) bedziemy do 2 lutego:)


radegast dołączył
10.09.2012

radegast 21:42 | 14.04.2014

W polowie stycznia 2014 byłem w Gruzji na nartach. Polecam tą formę spedzania czasu. W tym roku akurat troszkę barkowało śniegu ale podobno był to wyjątek.
Jesli jestes zainteresowany możesz przeczyta więcej tutaj:

www.kaukaz.com.pl/Gudauri2014.php 


mszelag dołączył
23.04.2014

mszelag 19:11 | 23.04.2014

Cześć, chciałbym przedstawić moją podróż do Gruzji i przedstawić plan na 7 dni. Podam parę informacji, które mogą się przydać tym, którzy jeszcze nie byli – a sam plan nieco zainspirować. Byliśmy 4 osoby w kwietniu (08.04.2014-15.04.2014) lecąc z KAT do Kutaisi, oczywiście z naszym ukochanym wizz’em.
1. Dzień – Kutaisi – Borjomi – generalnie Kutaisi w ogóle nie zwiedzaliśmy, bo mieliśmy plecaki ze sobą, a ja byłem świeżo po operacji kolana. Najważniejsze to nie dać się złapać taksiarzom, którzy będą żądać 20lari na przewóz do centrum Kutaisi, marszrutki jeżdżą za 2 lari. Tam tylko wymienić pieniądze i można łapać marszrutkę na Khashuri (Haszuri) za 5 lari. Tam od razu przesiąść się do marszurki do Borjomi za 2 lari. Można oczywiście bezpośrednio jechać do Borjomi, ale to najtańszy wariant a zobaczenie Haszuri i całego harmideru tam, zjedzenie pierwszego Chaczapuri było pozytywnym doświadczeniem. Do Borjomi udaliśmy się i spaliśmy już nieraz wspomnianego Leo (15 Lari jeśli się ponegocjuje poza sezonem), odebrała nas jego mama – która jak na swój wiek świetnie mówi po angielsku (to dla tych którzy nie gadają po rosyjsku, jak ja), bierzcie u nich śniadanie bo jest naprawdę ogromne a za 5 lari. Samo Borjomi jest średniociekawym miejscem, aczkolwiek warto zobaczyć Park z wodą Borjomi (jak i sprobować samej wody, w parku jest jej darmowe źródło – wersja ciepła, ale też gdzieś przed wejściem do parku jest zimna – polecam zapytać Leo). Na dworcu głównym w Borjomi polecam restauracje z Chaczapuri, których rozmiary powalają (4lari/sztuka), generalnie pół zjedliśmy a pozostałe resztki były na dzień następny na podróż. Sam Leo to o tyle ciekawa postać by spędzić z nim wieczór i wybrać się na wycieczkę. Widać, że lubi historię Gruzji i jest z niej dumny, fajnie opowiada, przeciekawy i nadpobudliwy człowiek! Pijąc z nim wieczorem czułem się jak na wielkiej uczcie, gdzie padały poważne toasty.
LEO - goo.gl/maps/bzk6k 
2. Dzień – Borjomi – Wardzia – Tbilisi – za 25 Lari od osoby Leo zabierze was w podróż po Zielonym Klasztorze, jakiś tam zamek w mieście:P, no i do Wardzi (1lari/os. Student) oraz gorących źródeł (3 lari/os.). Generalnie polecam miejsca widokowe, Leo jeździ nieco odważnie, ale wie co robi. Gorące źródła są generalnie hitem dla mnie – kto był to wie, kto nie był polecam. Po powrocie Leo zawozi nas do Haszuri na nocnego busa to Tbilisi (w sumie ok. 15 lari). Metrem (0,50 Lari) jedziemy na Liberty Square a stamtąd dreptamy do Friends Hostel (generalnie miejsce bez szału, my tam tylko poszliśmy na nocleg), ale w miare tanio bo za 14 Lari (po małych negocjacjach w postaci żubrówki).
FRIENDS HOSTEL - www.friendshostel.ge/ 
3. Dzień – Tbilisi – Kazbegi – Tbilisi – Rano jedziemy przez dworzec główny w Tbilisi, gdzie kupujemy bilety nocne na pociąg do Batumi (23 lari/os.), ale o tym później. Z Didube nawet nie szukając, odnajduje nas busiarz do Kazbegi (10 lari, lub 15 lari z innymi atrakcjami – kościółek i pomnik przyjaźni). Na miejscu od razu przerzuca nas do swoich kumpli (a sam cierpliwi czeka aż wrócimy) w jeepach by wwieźli nas na Kazbegi (40lari za jeepa, 10lari/os). Podziwianko, dziesiątki fotek, plus chwila zadumy w trakcie obrzędów w Gergeti Trinity – jest klimat. Sam szczyt Kazbegi za chmurami, ale to dla niego typowe ponoć, wstydziuch jeden. Siesta we wsi i powrót do Tbilisi. Na 17.00 byliśmy już w Tbilisi, które w końcu odrobinę pozwiedzaliśmy i poszliśmy pojeść do fajnej, a taniej knajpy (goo.gl/maps/q6epk),  nazwy oczywiście nie pamiętam, ale poznać, że jest w miarę wąska, bar głęboko w Sali oraz schody po prawej na piętro. Tam spaliśmy u znajomego, ale z Couch Surfingiem nie powinno być problemów, a jak nie to możecie wrócić do Friend Hostel.
4. Dzień – Tbilisi – Signagi – miałem wątpliwości, że zdecydowałem się na Signagi zamiast na Telawi, ale był to trafny wybor, dojeżdżamy na marszrutkę przy stacji metra SAMGORI i za 8 lari jedziemy. W busie nocleg załatwia się znowu sam za 20 Lari u Maia’i (Mai) , pokoje to niezły gruziński standard, pryszcznic z ciepłą wodą, który czasami niedomaga, ale działa. Do tego Maia ma rewelacyjne czerwone słodkie wino (7lari/litr, pewnie można było coś taniej kupić, ale to było po prostu boskie), kupilismy od razu 11 litrów. Do Polski ledwo zostało 2 litry. Samo miasto jest turystyczne więc drożej niż w Tbilisi jeśli chodzi o knajpy, gdybym wiedział to wolałbym zjeść chaczapuri z budy niż iść do restauracji znowu. Polecam tutaj przejść się po murze obronnym części południowej, ale później iść wzdłuż północnej i dojść na koniec cmentarza (oczywiście tu wina już nie piliśmy ). Widoki są rewelacyjne na miasto, miejscowości poniżej. Wieczorny spacer również jest wspaniały, szczególnie gdy na ulicach już nikogo nie ma (przyp. Kwiecień to raczej średni okres turystyczny)
MAIA – 00995 355 23 12 86, discoversignagi@yahoo.com , 7 Saint George str., Signagi 4200
5. Dzień - Signagi – Tbilisi – Batumi – z rana bus (znajomy Mai) podjeżdża po nas (8 Lari), a dopiero później na oficjalny przystanek. Spędzamy cały dzień na zwiedzanie Tbilisi, aż do 22.45 gdy jedziemy naszym pociągiem nocnym (rewelacja jeśli porównać do PKP! Spokojnie można zamknąć się bez problemu, że ktoś wejdzie, kontrola biletów tylko na samym początku, więc nikt nie budzi, jedyny minus to brak okien i klimatyzacji – albo była w kwietniu wyłączona). Samo Tbilisi nie zrobiło na mnie większego wrażenia.

6. Dzień – Batumi. Rano w Batumi mieliśmy zajść do hotelu w Makindżauri za 10 Lari, ale cóż – nie znaleźliśmy go, to dobrze! Bo spotkał nas Tengiz (taksiarz, ale jedyny który mnie nie wkur…ł w Gruzji!!:)). Co prawda nie dogadaliśmy się po rosyjsku (da i nie panimaju to troche za mało), ale za 15 lari mamy u niego nocleg a on sam podwozi nas do siebie – jeszcze bardziej na północ jeszcze powyżej ogrodu botanicznego (15 minut spacerkiem od niego). My patrzymy gdzie wysiadamy i gdzie jest centrum Batumi – Tragedia myślę! A tu co? Tengiz mówi byśmy się rozgościli w pokoju dla 4 osób, przespali się chwilę i przyszli do niego na turecką kawę (lepsza była tylko u mamy Leo w Borjomi!!!). Po czym zawozi nas swoją taksą do centrum Batumi i pokazuje, gdzie w miarę tanio zjeść. My trafiliśmy na raczej kiepską pogodę, więc miasto nie robiło zbyt dużego wrażenia, ale podejrzewam, że w wakacje musi tu być cudownie – mimo, że miasto to kontrasty wysokich często sytych w złoto budowli, monumentów oraz opuszczonych ruder i biedy, taki bogaty kicz, co kto lubi. Wzięliśmy busa do Sarpie (czyli granicy Turecko-Gruzińskiej), napiliśmy się tam kawy i wróciliśmy przez Gonio (wykopaliska starej twierdzy za czasów cesarstwa rzymskiego, za 1,5 lari można wejść na 15 minut, ale nie porywa niczym). Tam idziemy na Chaczapuri Adżaruli do restauracji przy Batumi Piazza (goo.gl/maps/bzk6k),  nazwy oczywiście nie pamiętam, ale w środku jest beżowa i na ścianach są kadry z jakiegoś starego filmu, którego oczywiście nie znam. Wróciliśmy marszrutką do makindżauri skąd taksą odebrał nas już Tengiz (za wszystkie podwózki nie brał ani Tetri). Wieczorem zaprosił nas na poczęstunek Czaczy, co generalnie skończyło się całkiem ciekawą popijawą. Faktycznie nie warto było się opierać z piciem, trzeba była po prostu pić, wiedziałem to kiedy padło hasło gaumarjos polonet’shi, a ja odpowiedziałem gaumarjos sakartvelos – pozytywne.
Tengiz - tengizhouse.blogspot.com/p/blog-page_9374.html 
Dachi - www.facebook.com/dachi.malakmadze?fref=ts  , spotkaliśmy go na granicy TR-GE i oferował nam również nocleg w Batumi, bliżej centrum, jako, że sprawiał wrażenie zaufanego podajemy go tutaj, zna Angielski. – 00995 577 32 64 13

7. Dzień - Batumi – Kutaisi, w końcu odsypiamy trochę i jak się zwlekliśmy z łóżek to poszliśmy do ogrodu botanicznego, który mieliśmy pod nosem z domu Tengiza, miejsce rewelacja nawet dla tych, których roślinki i drzewka nie obchodzą. Wstęp 6 lari wydawał nam się nieco zawyżony, ale na miejscu zmieniłem zdanie. Świetna sprawa..:), dochodząc do końca ogrodu można wyjść nad morze przez (chyba opuszczony, nieczynny) dworzec kolejowy i chwile nacieszyć się morzem z dala od zgiełku miasta Batumi. O 15 mówimy Tengizowi, że będziemy się zbierać na busa i prosimy by nas odwiózł, sądziliśmy, ze resztę dnia przemaszerujemy z plecakami po Batumi, ale Tengiz zadbał by było inaczej. Podwozi nas pod busa, spisuje nam numer telefonu kierowcy busa, który o 23.30 jechał do Kutaisi (uprzednio zatrzymując się przez lotnisko) za 13 Lari, pogadał z nim chwile, wsadził nasze plecaki do bagażnika busa i zapewnił nas skąd i kiedy odjeżdża, po czym pożegnał się i odjechał. Tengiz-Chan to najfajniejszy koleś (>50 lat) jakiego poznaliśmy. Po czym lekko bez plecaków udaliśmy się na parogodzinne zwiedzanie (niestety nie udało się nam dotrzeć do delfinarium na czas, ale inni polecali;) ), później bus, lotnisko i powrót do Katowic.
Z informacji generalnych to całkowity koszt wyniósł mnie ok. 700-800zł za wszystko (lot 280zł czyli cena nienajniższa, ok. 300zł za noclegi i przejazdy, a 200zł na jedzenie, wino, etc.).



Strefa Globtrotera

Forum dyskusyjne

Aby korzystać z forum należy być zarejestrowanym użytkownikiem Globtroter.pl. Kliknij [TUTAJ], jęśli jesteś nowy.

Wypowiedzi użytkowników publikowane w Globtroter.pl są prywatnymi opiniami osób korzystających z Forum.

Globtroter.pl zastrzega, że nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii i w żaden sposób nie utożsamia się z poglądami wyrażanymi w tym miejscu.

Wszelkie wątpliwości prosimy kierować na adres: globtroter@globtroter.pl.

Redakcja Globtroter.pl zastrzega sobie prawo do moderowania i redagowania wypowiedzi na Forum bez podania przyczyn, zamieszczanie treści reklamowych jest zabronione.

Jak dodać wątek

  1. Zarejestruj się w naszym serwisie [tutaj]
  2. Zaloguj się (na każdej stronie)
  3. Utwórz nowy wątek na forum [tutaj]
X

Serwis Globtroter.pl zapisuje informacje w postaci ciasteczek (ang. cookies). Są one używane w celach reklamowych, statystycznych oraz funkcjonalnych - co pozwala dostosować serwis do potrzeb osób, które odwiedzają go wielokrotnie. Ciateczka mogą też stosować współpracujący z nami reklamodawcy. Czytaj więcej »

Akceptuję Politykę plików cookies

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2001 - 2021 Globtroter.pl